09.11.2023, 10:50 ✶
- Tak myślałem, dlatego kupuję tutaj zaopatrzenie dla całej ekipy.
Sam był wybredny, gdy szło o kawę i nie pogardziłby poczęstunkiem Ginewry, chociaż wciąż pewnie miał nieco niższe wymagania od kobiety. Ostatecznie liczyło się przede wszystkim to, żeby była mocna i dostarczyła mu odpowiednią dawkę kofeiny.
- Tak. Schody tam się ruszają i zmieniają położenie, niektóre drzwi to w istocie ściany, inne otwierają się tylko, gdy je ładnie poprosić... I nigdy nie dostawaliśmy żadnych map. Zastanawiam się, czy to nie jakiś żart założycieli albo swego rodzaju test przetrwania - powiedział. Chociaż była to dość okrutna taktyka uczenia samodzielności, skoro do szkoły trafiały zaledwie jedenastoletnie dzieci. - W teorii za pierwszoklasistów odpowiedzialni są prefekci z piątego roku. W praktyce jednak wiele zależało od prefekta, a kryteria doboru tych bywały różne. Czasem zostawał nimi ktoś, kto faktycznie był obowiązkowy, ale czasem ktoś, kto po prostu miał najlepsze oceny, czasem osoba, która najbardziej starała się o aprobatę nauczycieli - wyliczył Shafiq. - Uczniowie jednak zawsze mogli próbować prosić o pomoc portrety albo duchy. Mieliście takie u siebie? - zapytał, po czym dopił resztę miodu.
Kiedy zapytała o historię ze skorpionem, w jego oczach zalśniło rozbawienie. Tamtego dnia w grobowcu nie był ani trochę wesoły – ba, miał wręcz ochotę zamordować Jamila. Z perspektywy czasu jednak perspektywa śmierci z głodu i pragnienia w zamkniętej sali albo ugryzienia przez magicznego skorpiona nie zdawała się już straszna, a tamto wspomnienie raczej bawiło niż przerażało.
– Mógłby ci opowiedzieć tę historię… Ale jestem pewien, że Jamil albo Nell zrobią to w o wiele bardziej malowniczy sposób – stwierdził, wyobrażając już sobie, jak Anwar i Bagshot relacjonują tę historię. – Zapytaj najlepiej ich oboje. Osobno, jeżeli chcesz porównać ich wersje, a kiedy będą razem, jeśli chcesz zobaczyć, jak biorą się za łby.
Cathal był prawie pewien, że taka dyskusja mogłaby obrać kierunek, w którym Nell rzuciłaby się na Jamila z pięściami. Albo przynajmniej przy najbliższych kłopotach zdrowotnych podała mu najpaskudniej smakującą miksturę, jaką tylko zdołałaby znaleźć w całej Anglii.
– Na cmentarzu jest kilka ciekawych grobowców, także takich, w których dawni mieszkańcy Hogsmeade zostawiali różne niespodzianki. Ostatnio nawet do jednego wszedłem. Możemy przejść się pomiędzy nagrobkami, porównasz to sobie z tym, co pamiętasz z Egiptu – zgodził się Shafiq, po chwili milczenia, bo słowa Ginny o cmentarzu zepchnęły na moment jego myśli ku spotkaniu z Cynthią i przez parę chwil przed oczyma mężczyzny przewijały się obrazy z grobowca. Dziś jednak mogli pozostać na tej naziemnej części, zwłaszcza że robiło się późno. – W takim wypadku ruszamy?
Sam był wybredny, gdy szło o kawę i nie pogardziłby poczęstunkiem Ginewry, chociaż wciąż pewnie miał nieco niższe wymagania od kobiety. Ostatecznie liczyło się przede wszystkim to, żeby była mocna i dostarczyła mu odpowiednią dawkę kofeiny.
- Tak. Schody tam się ruszają i zmieniają położenie, niektóre drzwi to w istocie ściany, inne otwierają się tylko, gdy je ładnie poprosić... I nigdy nie dostawaliśmy żadnych map. Zastanawiam się, czy to nie jakiś żart założycieli albo swego rodzaju test przetrwania - powiedział. Chociaż była to dość okrutna taktyka uczenia samodzielności, skoro do szkoły trafiały zaledwie jedenastoletnie dzieci. - W teorii za pierwszoklasistów odpowiedzialni są prefekci z piątego roku. W praktyce jednak wiele zależało od prefekta, a kryteria doboru tych bywały różne. Czasem zostawał nimi ktoś, kto faktycznie był obowiązkowy, ale czasem ktoś, kto po prostu miał najlepsze oceny, czasem osoba, która najbardziej starała się o aprobatę nauczycieli - wyliczył Shafiq. - Uczniowie jednak zawsze mogli próbować prosić o pomoc portrety albo duchy. Mieliście takie u siebie? - zapytał, po czym dopił resztę miodu.
Kiedy zapytała o historię ze skorpionem, w jego oczach zalśniło rozbawienie. Tamtego dnia w grobowcu nie był ani trochę wesoły – ba, miał wręcz ochotę zamordować Jamila. Z perspektywy czasu jednak perspektywa śmierci z głodu i pragnienia w zamkniętej sali albo ugryzienia przez magicznego skorpiona nie zdawała się już straszna, a tamto wspomnienie raczej bawiło niż przerażało.
– Mógłby ci opowiedzieć tę historię… Ale jestem pewien, że Jamil albo Nell zrobią to w o wiele bardziej malowniczy sposób – stwierdził, wyobrażając już sobie, jak Anwar i Bagshot relacjonują tę historię. – Zapytaj najlepiej ich oboje. Osobno, jeżeli chcesz porównać ich wersje, a kiedy będą razem, jeśli chcesz zobaczyć, jak biorą się za łby.
Cathal był prawie pewien, że taka dyskusja mogłaby obrać kierunek, w którym Nell rzuciłaby się na Jamila z pięściami. Albo przynajmniej przy najbliższych kłopotach zdrowotnych podała mu najpaskudniej smakującą miksturę, jaką tylko zdołałaby znaleźć w całej Anglii.
– Na cmentarzu jest kilka ciekawych grobowców, także takich, w których dawni mieszkańcy Hogsmeade zostawiali różne niespodzianki. Ostatnio nawet do jednego wszedłem. Możemy przejść się pomiędzy nagrobkami, porównasz to sobie z tym, co pamiętasz z Egiptu – zgodził się Shafiq, po chwili milczenia, bo słowa Ginny o cmentarzu zepchnęły na moment jego myśli ku spotkaniu z Cynthią i przez parę chwil przed oczyma mężczyzny przewijały się obrazy z grobowca. Dziś jednak mogli pozostać na tej naziemnej części, zwłaszcza że robiło się późno. – W takim wypadku ruszamy?