11.11.2023, 20:42 ✶
Darcy uśmiechał się bardzo głupio, kiedy Eunice wchodziła do domu. Jakby był jakimś nastolatkiem, do którego pierwszy raz odezwała się ładna dziewczyna – chociaż w swoim życiu z umawiał się już dłużej z trzema dziewczynami, a z kilkoma kolejnymi był na jednej czy dwóch randkach.
Ale żadna z nich nie była Eunice Malfoy.
Pozostawał nieświadomy jej przemyśleń. Gdyby o nich wiedział, może natychmiast pobiegłby po najnowsze umowy wydawnicze i wypisy ze skrytki Gringotta, by udowodnić jej, że może nie jest jeszcze najbogatszym mężczyzną w Anglii, ale zaczyna zdobywać sławę i bogactwo. I że już za parę lat jego fortuna na pewno dorówna tej Malfoyowskiej. W tej chwili jednak nie myślał o pieniądzach ani nawet o tym, że jego nieczysta krew mogła stanowić jakąkolwiek przeszkodę.
Myślał tylko o niej.
– Byłem ciekaw, jakie kwiaty lubisz – powiedział. – I co za przypadek! W naszym salonie w każdym wazonie stoją dzisiaj akurat frezje. Sam je wybierałem – stwierdził i popchnął drzwi, aby zaprowadzić ją właśnie do salonu. Było to duże pomieszczenie, nad którego wystrojem Darcy męczył się przez cały ranek. Zdecydował się na marmurowe posadzki, które uznał za eleganckie i odpowiednio luksusowe, do tego szykowne meble, a ozdoby – takie jak zasłony czy poduszki na kanapie – w zieleniach, drobnym ukłonie ku Domowi ich obojga. Wspaniałe, marmurowe schody, na widok których dowolny mugolski filmowiec zapłakałby z radości (tak na myśl o scenach balowych, podczas których schodzi z nich bohaterka), wiodły gdzieś na piętro i po obu ich stronach stały rzeźby, które wyglądały, jakby wykonano je z nietopniejącego lodu. Iskrzyły się w świetle magicznych lampionów, unoszących się w powietrzu i wypełniających pomieszczenie blaskiem.
I rzeczywiście, zarówno na wspaniałym, długim stole, jak i na komodzie i w dłoniach posągów, znajdowały się kryształowe wazony, a w każdym z nich – piękne, kwitnące, białe frezje.
– Jak ci się podoba? – spytał Darcy, nagle odrobinę zdenerwowany, czy trafił w jej gusta. – A to wino jest doskonałe! To moje ulubione wino – oświadczył, nie dodając, że każde wino, jakie przyniosłaby Eunice, byłoby jego ulubionym. – Przynieść kieliszki? A może wolisz herbaty? Mam bardzo dobrą herbatę.
Ledwo wczoraj pobiegł do herbaciarni na Pokątnej i kupił dziesięć rodzajów herbat, które były najdroższe w sklepie. Uznał, że „drogie” pewnie będzie tym, co odpowie najlepiej na Malfoyowskie gusta.
Ale żadna z nich nie była Eunice Malfoy.
Pozostawał nieświadomy jej przemyśleń. Gdyby o nich wiedział, może natychmiast pobiegłby po najnowsze umowy wydawnicze i wypisy ze skrytki Gringotta, by udowodnić jej, że może nie jest jeszcze najbogatszym mężczyzną w Anglii, ale zaczyna zdobywać sławę i bogactwo. I że już za parę lat jego fortuna na pewno dorówna tej Malfoyowskiej. W tej chwili jednak nie myślał o pieniądzach ani nawet o tym, że jego nieczysta krew mogła stanowić jakąkolwiek przeszkodę.
Myślał tylko o niej.
– Byłem ciekaw, jakie kwiaty lubisz – powiedział. – I co za przypadek! W naszym salonie w każdym wazonie stoją dzisiaj akurat frezje. Sam je wybierałem – stwierdził i popchnął drzwi, aby zaprowadzić ją właśnie do salonu. Było to duże pomieszczenie, nad którego wystrojem Darcy męczył się przez cały ranek. Zdecydował się na marmurowe posadzki, które uznał za eleganckie i odpowiednio luksusowe, do tego szykowne meble, a ozdoby – takie jak zasłony czy poduszki na kanapie – w zieleniach, drobnym ukłonie ku Domowi ich obojga. Wspaniałe, marmurowe schody, na widok których dowolny mugolski filmowiec zapłakałby z radości (tak na myśl o scenach balowych, podczas których schodzi z nich bohaterka), wiodły gdzieś na piętro i po obu ich stronach stały rzeźby, które wyglądały, jakby wykonano je z nietopniejącego lodu. Iskrzyły się w świetle magicznych lampionów, unoszących się w powietrzu i wypełniających pomieszczenie blaskiem.
I rzeczywiście, zarówno na wspaniałym, długim stole, jak i na komodzie i w dłoniach posągów, znajdowały się kryształowe wazony, a w każdym z nich – piękne, kwitnące, białe frezje.
– Jak ci się podoba? – spytał Darcy, nagle odrobinę zdenerwowany, czy trafił w jej gusta. – A to wino jest doskonałe! To moje ulubione wino – oświadczył, nie dodając, że każde wino, jakie przyniosłaby Eunice, byłoby jego ulubionym. – Przynieść kieliszki? A może wolisz herbaty? Mam bardzo dobrą herbatę.
Ledwo wczoraj pobiegł do herbaciarni na Pokątnej i kupił dziesięć rodzajów herbat, które były najdroższe w sklepie. Uznał, że „drogie” pewnie będzie tym, co odpowie najlepiej na Malfoyowskie gusta.