Pokręciła głową i wyciągnęła z szafki chleb, a następnie zrobiła jej po prostu kanapkę z serem. Avelina nie miała wędlin w domu, ponieważ nie jadła mięsa, więc Olivia musiała się zadowolić bieda kanapką z serem. Dała jej do tego pomidora i ogórka, ale nie kładła na kanapkę, bo w sumie nie wiedziała, czy dziewczyna lubi tak jeść.
– Wcinaj, bo na cukierku jednym nie wyżyjesz, a jedynie wzmocnisz swoje rymy – zażartowała, ale pewności nie mogła mieć, że ten żart nie będzie prawdą. Avelina była szczęśliwa, że Olivia się do niej zgłosiła z problemem. Czuła się wtedy przydatna, a przyjaźń z rudą dziewczyną była dla niej ważna i chciała ją pielęgnować, bo dużo je łączyło. Zwłaszcza eliksiry, ale teraz były beznadziejne, bo nie wiedziały jak rozwiązać rymowany problem.
– Miał problem z mową, ale nie wiedziała, czy chodzi o jej brak, czy jednak o to, ze rymował, ale teraz jak sobie myślę to mogło właśnie chodzić o to drugie – odbiła się od blatu i zerknęła na napisane przez niż słowa. – Nie pamiętam, chyba ktoś mu je dał, albo ktoś je dostał i nimi go poczęstował. Nie pamiętam to było dawno – dodała jeszcze. – Napiszemy do Zonka, a ja napisze do Brenny i Danielle, może spotkały się z takim problemem – powiedziała i podała jej kartkę, aby napisała list do Zonka, a sama zabrała się za pisanie listów do Longbottomów.