Avelina wolała chować te wspomnienia w swojej podświadomości, aby do nich nie wracać. To pomogło jej wyleczyć się z tamtych uczuć, które opanowały jej serce, gdy razem z nim przebywała, gdy z nim rozmawiała, droczyła się, milczała. Zabiło w niej chęć napisania do niego, gdy ukończyła szkołę. Czasami się zastanawiała nad tym, co byłoby jeśli by wysłała te setki listów napisanych i schowanych głęboko w pudełku, co by było, gdyby pozwoliła sobie na chwilę słabości. Czy byłaby z nim tutaj? Czy może już dawno stoczyłaby się do roli kochanki? Wtedy była bardzo podatna na manipulacje, na miłe i czułe słówka, na przyjemny dotyk drugiej osoby. Zapewne by mu uległa, zapewne by się mu oddała i zgniła w mieszkaniu jako ta druga. Na samą myśl przeszedł ją dreszcz obrzydzenia. Nie chciała tak skończyć, nie chciała się tak stoczyć, tylko dlatego, że jej serce kochało nieodpowiednią osobę. Nie. To złe słowo, bo Augustus był w jej oczach dobry, ale nie był osobą, która mogłaby z nią być. To rozwalało ją na części, kawałek po kawałku odpadał i uderzał z trzaskiem o podłogę, każdy jego czuły gest, każdy jego seksowny szept, powodował, że się po prostu rozpadała. Łamała. Płakała. Jej wewnętrzny demon krzyczał, aby w końcu mu się poddała, aby w końcu pozwoliła mu wejść do tego serca, do jej ciała i umysłu. Krzyczał, aby pozwoliła mu zagnieździć się tam na stałe, uwić dla siebie gniazdo i nie wychodzić z niego na wieki. Jej demon chciał, aby się stoczyła, ale walczyła z nim uparcie odtrącając miłość, którą chciał jej podarować Augustus, bo ona powinna należeć do innej kobiety, a jak nie do kobiety to do jego dzieci.
Przewróciła oczami i pokręciła lekko głową, gdy wspomniał o tym, że leciała za jego szmaragdem. Gdyby tylko wiedział jak cholernie przystojny był w latach szkolny, gdyby wiedział jak zadziałał na jej nastoletnie serce, gdy wtedy został oblany wodą. Miał w swoim spojrzeniu, coś co ją tak cholernie przyciągnęło do igrania z nim, że nie posądzała siebie o takie myśli jakie w niej wywoływał. Marzyła wtedy o wielkiej miłości, choć wmawiała wszystkim, że nie potrzebuje faceta w swoim życiu. Z biegiem lat zauważyła, że zawsze otaczała się facetami. Jedni chcieli ją wykorzystać, inni nie wiedzieli, że była w ich otoczeniu, a jeszcze inni po prostu wkradali się do jej serca niepostrzeżenie i tam zostawali na lata – na pewno to miejsce zajął Augustus.
– A jednak w szkole musiałam się skrywać w cieniu, aby móc z tobą rozmawiać. Myślisz, że gdybyśmy mieli więcej odwagi inaczej byśmy skończyli? – zapytała patrząc w niebo przypominając sobie każdą tę noc, gdy ze sobą rozmawiali, a potem każdą noc, w której on próbował ją znowu zobaczyć, a ona starała się go zbyć, bo zbyt cierpiała, aby móc na niego znowu patrzeć. Uciekała od niego, aby schować się w swoim dormitorium i próbując zapomnieć jego magnetyzujący, dziki wzrok. Nadal miał w sobie to przyciąganie, nadal jego spojrzenie wywoływało u niej dreszcz podniecenia, a jednak nie była w stanie mu znowu ulec. Skąd brała tę siłę? Czy był to strach? Gdy wspomniał o całowaniu jej ust ponownie poczuła przyjemność na swojej skórze i w podbrzuszu. Spojrzała więc na niego oddychając znowu szybciej. Igrał sobie, dręczył ją, wołał wręcz jej ciało do siebie. Musnęła jego szyję swoimi ustami, ale szminka już dawno straciła swój kolor, bo po kąpieli odrobinę się rozmazała i spłynęła. Oparła z powrotem głowę na jego ciele.
– Cieszę się, że ci się udało – pamiętała jak kiedyś frustrował się, że nie był w stanie się tego nauczyć. – Moje marzenie, które się spełniło to animagia, a teraz próbuję spełnić kolejne. Chce otworzyć z przyjaciółką swoją aptekę z eliksirami. – odpowiedziała mu na swoje własne pytanie, aby też wiedział o niej więcej.
– Mam wrażenie, że ludzie mnie nigdy nie widzieli, ale to była moja wina, bo zawsze się chowałam i nie powinnam mieć tego nikomu za złe, ale… próbowałam sobie ułożyć życie. Znaleźć kogoś, aby założyć rodzinę, pójść dalej tak jak ty, ale nigdy mi nie wychodziło – wyznała nie patrząc na niego tylko nadal leżąc z głową na jego ramieniu. – Co lubisz najbardziej jeść? – to było ciekawe. Może kiedyś będzie dane jej ugotować dla niego obiad i fajnie byłoby trafić w jego gusta smakowe.