15.11.2022, 00:33 ✶
- W domu na pewno jest jakiś obiad, skrzaty musiały coś przygotować.- Powiedziała do Uru. - Co lubisz jeść? - Była zwyczajnie w świecie ciekawa, a może akurat będą mieli szczęście i trafią na coś za czym przepadał. W sumie to nawet jej na tym zależało, kto wie, kiedy jadł ostatni posiłek.
-Nie panienka, Heather jestem.- Nie znosiła, kiedy ktoś się do niej zwracał grzecznościowo. Wolała więc podkreślić, aby zwracał się do niej zupełnie zwyczajnie. - Już niedaleko, tutaj za rogiem, mamy sklep i mieszkanie.- powiedziała do Uru. Wolała, żeby porozmawiali w domu, wydawało jej się to zdecydowanie rozsądniejsze.
Wood miała tendencje do tego, że nie bała się niczego. Nie był jej straszny obcy, który potrzebował pomocy - nie miała problemu, aby mu pomóc, najmniejszego. Była dosyć lekkomyślna, może właśnie tym było to spowodowane, nie każdy z tych rozsądnych wyciągnąłby pomocną dłoń do nieznajomego. Ona jednak nie zastanawiała się nad tym zbyt długo.
- Tutaj, chodźmy na górę.- Pociągnęła go za sobą na piętro kamienicy. - Jakby coś, moich rodziców pewnie nie ma, więc na razie nie musisz się wcale krępować.- Otworzyła drzwi wejściowe, kiedy Marques wszedł za nią to je zamknęła. - Tam dalej...- Powiedziała, aby nakierować go za sobą. - Tu schodami, piętro wyżej.- Uważała, że najlepiej będzie, kiedy udadzą się do tej części domu, która uważana była za jej przestrzeń. - Poczekaj chwilę, rozgość się w moim pokoju.- Już udało się im do niego dotrzeć. - Przyniosę Ci jakieś ubrania taty, mogą być za duże, ale na pewno się przydadzą.- Wróciła po kilku minutach z parą sztruksowych, brązowych spodni, białą koszulką i czarnym swetrem, znalazła nawet jakąś nieużywaną bieliznę. Widać było, że ubrania są z materiałów dobrej jakości. - Proszę.- Wręczyła je chłopakowi. - Możesz iść się przebrać w tej łazience.- wskazała ręką swoją łazienkę i czekała aż wróci, o ile zdecydował się pójść tam przebrać.
- Wiesz, widziałam, że zainteresował Cię temat z tej gazety, tutaj możemy mówić otwarcie. Ten facet, który ogłosił się Czarnym Panem jest inny, on naprawdę działa i chce zmienić podejście w naszym świecie. Przeraża mnie to, bo oni wychodzą i atakują ludzi - to nie są tylko groźby.- Skoro chciał wiedzieć, postanowiła mu co nieco opowiedzieć
-Nie panienka, Heather jestem.- Nie znosiła, kiedy ktoś się do niej zwracał grzecznościowo. Wolała więc podkreślić, aby zwracał się do niej zupełnie zwyczajnie. - Już niedaleko, tutaj za rogiem, mamy sklep i mieszkanie.- powiedziała do Uru. Wolała, żeby porozmawiali w domu, wydawało jej się to zdecydowanie rozsądniejsze.
Wood miała tendencje do tego, że nie bała się niczego. Nie był jej straszny obcy, który potrzebował pomocy - nie miała problemu, aby mu pomóc, najmniejszego. Była dosyć lekkomyślna, może właśnie tym było to spowodowane, nie każdy z tych rozsądnych wyciągnąłby pomocną dłoń do nieznajomego. Ona jednak nie zastanawiała się nad tym zbyt długo.
- Tutaj, chodźmy na górę.- Pociągnęła go za sobą na piętro kamienicy. - Jakby coś, moich rodziców pewnie nie ma, więc na razie nie musisz się wcale krępować.- Otworzyła drzwi wejściowe, kiedy Marques wszedł za nią to je zamknęła. - Tam dalej...- Powiedziała, aby nakierować go za sobą. - Tu schodami, piętro wyżej.- Uważała, że najlepiej będzie, kiedy udadzą się do tej części domu, która uważana była za jej przestrzeń. - Poczekaj chwilę, rozgość się w moim pokoju.- Już udało się im do niego dotrzeć. - Przyniosę Ci jakieś ubrania taty, mogą być za duże, ale na pewno się przydadzą.- Wróciła po kilku minutach z parą sztruksowych, brązowych spodni, białą koszulką i czarnym swetrem, znalazła nawet jakąś nieużywaną bieliznę. Widać było, że ubrania są z materiałów dobrej jakości. - Proszę.- Wręczyła je chłopakowi. - Możesz iść się przebrać w tej łazience.- wskazała ręką swoją łazienkę i czekała aż wróci, o ile zdecydował się pójść tam przebrać.
- Wiesz, widziałam, że zainteresował Cię temat z tej gazety, tutaj możemy mówić otwarcie. Ten facet, który ogłosił się Czarnym Panem jest inny, on naprawdę działa i chce zmienić podejście w naszym świecie. Przeraża mnie to, bo oni wychodzą i atakują ludzi - to nie są tylko groźby.- Skoro chciał wiedzieć, postanowiła mu co nieco opowiedzieć