Wood nie mgła się nadziwić, jak Brenna potrafiła postawić się swojemu bratu. Ona chyba umiała poradzić sobie z każdym, bez mniejszego problemu znaleźć mu zajęcie i pokazać, co ma robić. Zdecydowanie nie brakowało jej asertywności, wręcz przeciwnie, to inni nie potrafili się oprzeć jej rozkazom. Ciekawa była, czy Erik faktycznie się zastosuje do tego co mówiła, chociaż wyczuwała po partnerce, że ta nie żartuje. Bardzo poważnie podeszła do sprawy.
- Chętnie ci potowarzyszę i zobaczę, czy faktycznie mam rację. - Każde wyjście z Longbottom było dla niej atrakcją, a testowanie jej umiejętności na cięższych przypadkach brzmiało jak coś ciekawego. Miała jej miecz, zawsze.
Brenna najwyraźniej zamierzała odejść stąd w tej chwili, zwiastowało to pożegnalne klepnięcie w plecy i jej słowa. Wood zrzedła mina, bo chciała tu zostać chociaż chwilę dłużej, żeby zobaczyć, kogo wybierze dziewczyna będąca na scenie. - Mam wszystko Brenn, ale pomyślę, może na coś wpadnę. - Sama zapomniała o swoich urodzinach, które zaczęły zbliżać się wielkimi krokami. Dobrze, że partnerka jej o nich przypomniała. Może powinna przygotować jakąś imprezę z tej okazji? Tylko, czy to był odpowiedni czas na takie zabawy? Wokół umierali ludzie, ale przydałaby się im chwila normalności, będzie musiała się nad tym zastanowić.
Dyskusja rodzeństwa rozpoczęła się znowu. Heather zajmowała się wtedy swoim piwem, żeby nie czuli, że ich podsłuchuje, w końcu to były ich sprawy nie jej, wolała więc się w to nie wtrącać.
- Twoja siostra jest niesamowita. - Powiedziała jeszcze do Erika, kiedy Brenna odeszła i ruszyła w stronę drzwi. - Faktycznie to spore wyzwanie, ale chciałabym być kiedyś jak ona. Jak już będę duża. - Nie miała oporu, żeby powiedzieć to na głos, chociaż liczyła, że Erik nikomu tego nie powtórzy.
- Nie, nie boję się, na początku może trochę, teraz wręcz przeciwnie. - Odpowiedziała jeszcze mężczyźnie. Nie było się przecież czego bać.
Ich znajoma chyba zbliżała się do wyboru odpowiedniego kandydata, bo prowadząca poprosiła o pomoc publiczność. Ruda nie zwlekała wyczarowała, tak samo jak Erik zielone światło. - Myślisz, że faktycznie wybierze trójkę? - Zapytała się jeszcze, bo w końcu to była ich znajoma, prawie rodzina, na pewno nieco ją znał.