12.11.2023, 17:17 ✶
Miałem zbyt bogatą wyobraźnię. Nie potrafiłem wyciągnąć ze swojej głowy myśli, wizji tego, że Imogen mogłoby cokolwiek intymnego łączyć z Czarnym Panem. Już na same te fantazje, wstrętne i przebrzydłe, nie byłem w stanie pozbyć się zazdrości o moją małżonkę. Jej dłonie, jej dotyk, a nawet jej myśli należały tylko i wyłącznie do mnie. Nie było tam miejsca dla nikogo więcej, niezależnie od tego, czy byłby to ktoś obcy, Czarny Pan czy może mój własny ojciec. Nie ręczyłem za siebie, jeśli jeszcze chociaż raz Imogen zdecyduje się na ubranie podobnie wyzywającego odzienia. Czy to dla igrania ze mną, czy to dla własnej swobody.
- Tak, pospieszmy się... Mam dla ciebie jeszcze jeden, drobny prezent, więc możemy uprzedzić skrzaty, że się spóźnimy. Niech nie czekają na nas z obiadem. Dołączymy w trakcie - stwierdziłem, w tym jednym wypadku mając za nic przykazania Ojca o obowiązkowych, rodzinnych posiłkach. Właściwie to nawet nie miałem głowy by teraz o tym rozmyślać, bo ostatkiem sił walczyłem ze sobą by nie pogwałcić własnych zasad i nie porwać Imogen na ręce, by w eksperesowym tempie dotrzeć do naszej sypialni. Niestety, dzieci, a przede wszystkim ich bezpieczeństwo, były dla mnie równie ważne, a nawet ważniejsze, więc zamiast porywać w ramiona Imogen, tylko ponownie musnąłem jej wargi w delikatnym pocałunku. Delikatnym, choć ciało domagało się większych uniesień. Wedle jednak etykiety, czym prędzej przerwałem pocałunek i pomogłem jej zejść z huśtawki, zaś w ramiona porwałem Beatrice by nic mnie więcej nie kusiło. Beatrice smacznie spała, więc musiałem być przy tym delikatny i ostrożny.
Beatrice była taka mała, drobna i niewinna. Jako moja jedyna córka była moim oczkiem w głowie i choć pierworodny zawsze miał największą uwagę ojca, to Beatrice zdecydowanie miała największą część mojego serca. Cmoknąłem jej czółko. Spała, więc w środku zamierzałem oddać ją pod opiekę mamki, zaś z Imogen udać się dalej do naszej sypialni. Chwyciłem małżonkę za dłoń by nie przedłużać zbędnie. Śpieszyło nam się. Mi się spieszyło. Chciałem jej pokój wypełniony płatkami róż i wielką wannę wypełnioną wodą, różami i przeróżnymi olejkami.
- Tak, pospieszmy się... Mam dla ciebie jeszcze jeden, drobny prezent, więc możemy uprzedzić skrzaty, że się spóźnimy. Niech nie czekają na nas z obiadem. Dołączymy w trakcie - stwierdziłem, w tym jednym wypadku mając za nic przykazania Ojca o obowiązkowych, rodzinnych posiłkach. Właściwie to nawet nie miałem głowy by teraz o tym rozmyślać, bo ostatkiem sił walczyłem ze sobą by nie pogwałcić własnych zasad i nie porwać Imogen na ręce, by w eksperesowym tempie dotrzeć do naszej sypialni. Niestety, dzieci, a przede wszystkim ich bezpieczeństwo, były dla mnie równie ważne, a nawet ważniejsze, więc zamiast porywać w ramiona Imogen, tylko ponownie musnąłem jej wargi w delikatnym pocałunku. Delikatnym, choć ciało domagało się większych uniesień. Wedle jednak etykiety, czym prędzej przerwałem pocałunek i pomogłem jej zejść z huśtawki, zaś w ramiona porwałem Beatrice by nic mnie więcej nie kusiło. Beatrice smacznie spała, więc musiałem być przy tym delikatny i ostrożny.
Beatrice była taka mała, drobna i niewinna. Jako moja jedyna córka była moim oczkiem w głowie i choć pierworodny zawsze miał największą uwagę ojca, to Beatrice zdecydowanie miała największą część mojego serca. Cmoknąłem jej czółko. Spała, więc w środku zamierzałem oddać ją pod opiekę mamki, zaś z Imogen udać się dalej do naszej sypialni. Chwyciłem małżonkę za dłoń by nie przedłużać zbędnie. Śpieszyło nam się. Mi się spieszyło. Chciałem jej pokój wypełniony płatkami róż i wielką wannę wypełnioną wodą, różami i przeróżnymi olejkami.