Herbata zawsze była dobrym pomysłem. Z kawą bywało różnie i bez niej Bellatrix miewała problemy ze snem. Wolała więc jej unikać. - Myślę, że to dobry pomysł. Możemy sobie usiąść gdzieś z boku, z dala od tego tłumu. - Pomysł wydawał się jej być odpowiedni, mogli odetchnąć od zgiełku i choć trochę nacieszyć się tym dniem. Plan idealny.
Tyle, że nic nie było takie proste, zawsze musiały pojawić się jakieś komplikacje. Zirytowało ją to strasznie, wolała nie myśleć, co zrobi temu typowi, kiedy tylko dorwie go w swoje dłonie. Na pewno nie będzie to miła konfrontacja.
Poczuła, że narzeczony puścił jej dłoń i słusznie, dzięki temu mogli biec szybciej. Tłum nie ułatwiał im tej przeprawy, zupełnie przeciwnie. Co chwilę ktoś blokował jej drogę. Była dużo mniejsza od Rodolphusa, więc została nieco w tyle. Coraz bardziej się denerwowała ze swojej nieudolności.
Nie do końca miała pomysł, jak zatrzymać tego typa, nie zamierzała jednak się poddawać. Panna Black była zawzięta, oczywiście, że musiała zareagować.
Widziała, że narzeczony próbował trafić w uciekającego mężczyznę jakimś zaklęciem, tyle, że przechodzień mu to uniemożliwił. Popchnął go przez co nie udało mu się rzucić zaklęcia. Najchętniej skorzystałaby ze swojej ulubionej dziedziny magii, głupio jednak rzucać niewybaczalnymi zaklęciami w takim tłumie. Musiała działać w inny sposób.
Postanowiła wyczarować ścianę, niewidzialną, która miała pojawić się na końcu ulicy tak, żeby wszyscy się od niej odbijali. To powinno uniemożliwić napastnikowi szybką ucieczkę. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie. Miała nadzieję, że nikt jej nie rozproszy.
Kształtowanie - próbuję stworzyć niewidzialną ścianę.
Akcja nieudana