Ubrana w szkolny mundurek patrzyłaś na wszystkich z boku. Od dawna na korytarzach tego budynku nie było już Hadesa i Otto. Nie miałaś celu, skupiłaś się jeszcze bardziej na nauce, na zgłębianiu czarnej magii i nakładaniu okropnych klątw. Z niektórych nawet korzystali nauczyciele, gdy nie było od tego specjalisty w okolicy. W drobnych, chudych dłoniach trzymałaś wstążkę koloru granatowo bordowego. Kolor ten kojarzył ci się z własnymi oczami oraz z Otto, który czasami lubił jak twoja twarz krwawiła. Miałaś nadzieję, że tegoroczny Bój również spędzisz z Hjalmarem. Dobrze się z nim dogadywałaś, czułaś się przy nim spokojna i rozluźniona. Nie jak w przypadku Otto, przy którym zawsze byłaś spięta – liczyłaś, że bratu w końcu przejdzie. Miałaś cichą nadzieję, że cię w końcu zaakceptuje i zobaczy, że starasz się być potężnym demonem, którego od ciebie oczekiwał. Twoje bystre oczy prześlizgiwały się po twarzach tłoczących się uczniów. Słyszałaś urywki ich podnieconych rozmów o zbliżających się świętach, ale ty nie chciałaś wracać do domu. Nie było tam nic, co było dla ciebie przyjemne. Bałaś się ponownego spotkania z bratem, bałaś się tego, co dla ciebie tam szykował. Nie chciałaś prezentów, nie chciałaś niespodzianek. Chciałaś spokoju i chciałabyś tu zostać jak najdłużej, ale jeszcze trochę i skończysz naukę, wyjdziesz stąd i zostaniesz oddana na pożarcie swojemu bratu. Każda z tych rozmów, które uczniowie wokół ciebie przeprowadzali zostanie w twojej głowie już na zawsze, każda twarz, którą tu widziałaś nie zostanie zapomniana.
Twój ostry wzrok wbił się w nadchodzącego chłopaka. Był to Hjalmar, który sprawił, że twoja twarz odrobinę złagodniała, a ciało się rozluźniło, gdy zobaczyłaś, że ten sam kolor wstążki. To z nim będzie ci dane spędzić ten Bój i czułaś, że tym razem na pewno zajmiecie pierwsze miejsce, nie było tutaj czasu na remisy. Był to twój ostatni Bój, więc miałaś zamiar go wygrać – zdawałaś sobie sprawę, że nie byłaś sprawna fizycznie, ale miałaś pamięć absolutną. Byłaś w stanie zapamiętać każdy element otoczenia tak, aby zmylić przeciwnika, ale się nie zgubić. Było to uciążliwe, gdy po prostu patrzyło się na ludzi, ale w terenie odrobinę ci pomagało. Miałaś przez to częste bóle głowy, ale dawałaś sobie radę, prawda?
– Witaj – kąciki twoich ust wygięły się w enigmatycznym uśmiechu. – Jestem tego pewna, że w tym roku nie będzie remisu – odpowiedziałaś i zsunęłaś się z parapetu, na którym siedziałaś obserwując otoczenie. – Cieszę się, że to ty mi się trafiłeś – dodałaś jeszcze jakbyś chciała mu pokazać, że jest mile widziany w twoim otoczeniu, mimo że zawsze stronisz od innych osób. Byłaś zawsze typem samotnika i to nie pomagało ci wchodzić w relacje z ludźmi. Nie ukrywałaś jednak, że czasami lubiłaś wprowadzać w ich życie chaos, bo nadal byłaś tylko buńczuczną nastolatką.