15.11.2022, 07:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.11.2022, 07:32 przez Castiel Flint.)
Niepokój Brenny próbował łagodzić uśmiechem. Wierzył jej w ten barwny opis, widział na jej twarzy głębokie przejęcie ale panikowanie czy niepotrzebne martwienie się nie przyniesie im niczego dobrego.
- Jeśli coś się komuś stanie to mam ze sobą jedną fiolkę eliksiru wiggenowego. Poradzimy sobie z kuchnią. - był tego bardzo pewien, w końcu wrogiem ma być anomalia kuchenna więc troje dorosłych czarodziejów poradzi sobie z tym bez problemu.
Po wejściu do ich domu uścisnął rękę Erikowi, zauważając bijący między dwójką Longbottomów kontrast. Nie omieszkał porównać twarzy Erika do tego, co pamiętał. Wyglądało jakby całkiem nieźle mu się powodziło, mimo wiszącej w powietrzu wojny.
- Fakt, opis był bardzo dokładny i barwny ale nie zaszkodzi dmuchać na zimne. Jakkolwiek to zabrzmi to chciałbym abyś wszedł do kuchni wtedy kiedy Brenna cię zawoła. Chcę widzieć wszystko dokładnie, od samego początku aż do końca. - wyjaśnił zwięźle kiedy przekraczali próg. Więcej nie patrzył im w oczy tylko stanął tuż obok komory zlewu, tyłem do szafki a przodem do reszty pomieszczenia. Jak wcześniej obiecał ciemnoszara różdżkę trzymał w dłoni i leniwie nią obracał. Zerknął przelotnie na Brennę kiedy masło zaczęło syczeć a gwizdek odskoczył.
- Odczekaj proszę dwie minuty i niech wejdzie ci pomóc.- stukał palcami o drewno różdżki, a na końcu języka miał już zaklęcie spowalniające bądź chroniące. Wciąż nie do końca wierzył, że to jakaś kuchenna klątwa bo takowe nie istnieją. Mogą być najwyżej efektem ubocznym czegoś innego ale nie ma co gdybać, trzeba działać. Sprawdzi pomieszczenie jak tylko skończy się prezentacja codziennego zachowania naczyń. Zajął się obserwacją.
- Jeśli coś się komuś stanie to mam ze sobą jedną fiolkę eliksiru wiggenowego. Poradzimy sobie z kuchnią. - był tego bardzo pewien, w końcu wrogiem ma być anomalia kuchenna więc troje dorosłych czarodziejów poradzi sobie z tym bez problemu.
Po wejściu do ich domu uścisnął rękę Erikowi, zauważając bijący między dwójką Longbottomów kontrast. Nie omieszkał porównać twarzy Erika do tego, co pamiętał. Wyglądało jakby całkiem nieźle mu się powodziło, mimo wiszącej w powietrzu wojny.
- Fakt, opis był bardzo dokładny i barwny ale nie zaszkodzi dmuchać na zimne. Jakkolwiek to zabrzmi to chciałbym abyś wszedł do kuchni wtedy kiedy Brenna cię zawoła. Chcę widzieć wszystko dokładnie, od samego początku aż do końca. - wyjaśnił zwięźle kiedy przekraczali próg. Więcej nie patrzył im w oczy tylko stanął tuż obok komory zlewu, tyłem do szafki a przodem do reszty pomieszczenia. Jak wcześniej obiecał ciemnoszara różdżkę trzymał w dłoni i leniwie nią obracał. Zerknął przelotnie na Brennę kiedy masło zaczęło syczeć a gwizdek odskoczył.
- Odczekaj proszę dwie minuty i niech wejdzie ci pomóc.- stukał palcami o drewno różdżki, a na końcu języka miał już zaklęcie spowalniające bądź chroniące. Wciąż nie do końca wierzył, że to jakaś kuchenna klątwa bo takowe nie istnieją. Mogą być najwyżej efektem ubocznym czegoś innego ale nie ma co gdybać, trzeba działać. Sprawdzi pomieszczenie jak tylko skończy się prezentacja codziennego zachowania naczyń. Zajął się obserwacją.