Ten dzień trzeba będzie zapisać na straty. Miało być tak przyjemnie i pięknie, a od samego początku czuła, że coś pójdzie nie tak. Może sama przyniosła sobie to nieszczęście? Niepotrzebnie na samym początku założyła, że powinni być gdzieś indziej. Los najywraźniej chciał jej udowodnić, że miała rację.
Obserwowała narzeczonego, który nadal próbował różnych metod, aby znaleźć złodzieja. Ceniła w nim ten upór, chociaż najwyraźniej to również nie był jego dzień. Zaklęcie, które rzucił nie przyniosło żadnych efektów, czas mijał, a oni stali w miejscu. Zdecydowanie nie znajdą tego człowieka, musieli się z tym pogodzić. Okropnie była zła, nie zamierzała jednak nikomu tego zgłosić, bo głupio jej było, że dała się okraść. Wystarczyła krótka chwila, moment nieuwagi i straciła swoją sakiewkę wraz z zawartością. Co za niefart.
- Nie sądziłam, że tak łatwo można mnie obrobić. - Jak widać była to dla niej dosyć spora lekcja, że powinna zwracać większą uwagę na szczegóły. Na szczęście chodziło tylko o głupią sakiewkę, co by jednak było, gdyby był to dużo bardziej wartościowy przedmiot? Wolała nawet o tym nie myśleć.
- Za dużo tych drzwi, żebyśmy sprawdzali każde pojedynczo. - Bardzo duże prawdopodobieństwo, że wybraliby złe. Stracili już tyle czasu, że nie miało to najmniejszego sensu. Złodziej pewnie już robił zakupy za jej galeony. Najgorsze było to, że nie miała nawet pojęcia jak wygląda. Nie wiedziała kogo szukają.
- Pewnie tak było. To nie ma sensu, chciałabym go jednak wytropić, wiesz, żeby pokazać mu, że tak się nie robi. Nie okrada się takich, jak my. - Miała zamiar znaleźć tego złodzieja prędzej, czy później, chociaż nie do końca wiedziała w jaki sposób. Na pewno znalazłyby się osoby, które mogłyby w jakiś sposób im pomóc.
Nie miała zamiaru teraz strzelać płomieniami, wolałaby to zrobić, gdy już spotka tego mężczyznę. - Możemy spróbować. - W końcu los mógł się odmienić i zacząć jeszcze im sprzyjać.