Jego bliskość trochę ją uspokoiła, jak zawsze zresztą. Potrafił sprawić, że zapominała o wszystkich swoich niepowodzeniach. Oczywiście nie zamierzała odpuścić. Było to tylko chwilowe pocieszenie, które pomagało jej przestać myśleć o tym, co się przed chwilą wydarzyło.
- Masz rację, może się odezwę do Rosiera po specjalne zamówienie, żeby więcej mi się coś takiego nie przytrafiło. - Można o niej było powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że nie uczyła się na błędach. Nie zamierzała pozwolić, aby taka sytuacja jeszcze raz się wydarzyła. Lepiej zapobiegać, niż się niepotrzebnie denerwować.
Torebki były bardzo niewygodne, można je było zgubić zupełnie przypadkiem, trzeba było o nich pamiętać, nie ułatwiało to życia, a zdecydowanie wolała wybierać rozwiązania, które były mniej kłopotliwe. - Wspaniale, na pewno chętnie nam pomoże? - Założyła, że zapewne wisi mu jakąś przysługę, więc chętnie zaangażuje się w polowanie na kieszonkowca.
Bywała na Nokturnie od czasu do czasu. Nie było to miejsce w które specjalnie lubiła się zapuszczać, bo strasznie tam śmierdziało, jednak można tam spotkać różnych specjalistów, którzy wybrali nie do końca legalną ścieżkę kariery. Warto więc było utrzymywać znajomości z mieszkańcami tego miejsca, nigdy nie wiadomo kiedy ich pomoc będzie potrzebna. Co najważniejsze nie pytali zbyt wiele, szczególnie jeśli uzyskali sowitą zapłatę.
- Herbata może poczekać. - Nie była to sprawa specjalnie nagląca w przeciwieństwie do ujęcia kieszonkowca, który zwinął jej sakiewkę. Najwyraźniej podjeła decyzję, bo kierowała się już w stronę Nokturnu. Szła całkiem szybko, na tyle, na ile jej pozwalały dosyć krótkie nóżki.