14.11.2023, 20:23 ✶
Zaciskałem dłoń na różdżce, pragnąć całym moim istnieniem obdarować Florence jednym potężnym zaklęciem, piękną nauczką. Niestety jednak, musiałem uznać, że miała rację w swych rzeczowych rozważaniach, do których niestety nie miałem dostępu. Nie mogłem jej nic zrobić, gdyż nie znajdowała się pod moją protekcją. Pouczając ją jako kobietę i członka rodziny, naraziłbym się na nieprzychylność Bulstrode’ów, których przyjaźń cenioną przez lata, nie zamierzałem zmieniać z powodu nadętego potomstwa mojej siostry rodzonej.
Drugim powodem, dla którego nie mogłem jej wyrządzić krzywdy, była więź krwi. Oznaczało to moją słabość w relacjach z nią, brak władzy, lecz mimo wszystko była to nasza krew, czy mi się to podobało, czy nie. Zamierzałem jednak porozmawiać sobie z Enidą na temat jej córki, bo nie było godziwe, aby z taką bezczelnością odnosiła się do starszyzny, zwłaszcza że jej status społeczny, cóż, czynił ją coraz bardziej starą panną. To także było nie do zaakceptowania.
- Piękne słowa, moja droga, szkoda tylko, że rzucane na wiatr - zauważyłem, reagując na jej wywody. Nie zamierzałem okazywać, że trafiła w sedno moich obaw, ale musiałem przyznać, że miała rację. Traciłem ich wszystkich po kolei, ale fakt, że Pandorka utrzymywała kontakty z różnymi mężczyznami, wcale nie poprawiał sytuacji. Wręcz przeciwnie.
Opuściłem niechętnie dłoń z różdżką. Jeśli nie mogłem działać jawnie, zawsze pozostanie mi usunięcie Florence po kryjomu, by nie było to powiązane z moją osobą. Będę monitorować sytuację i ocenię, w jakim stopniu była toksyczna dla mego syna. To będzie moje rozwiązanie na tę chwilę. Jednak byłem pewien, że jej bracia aurorzy nie będą skłonni pozwolić aby umorzono sprawę ewentualnej śmierci Florence, więc konieczne będzie pozbycie się świadków. Wiele działań, dlatego musiałem to dokładnie przemyśleć.
- Nie omieszkam porozmawiać z twoją matką, Florence - odparłem stanowczo, po czym gestem ręki skierowałem Kevina, by eskortował dziewczynę... kobietę, tę mimozę poza moje nieskromne królestwo. Może nie teraz, ale kiedyś ją dopadnę. Działała mi na nerwy.
Drugim powodem, dla którego nie mogłem jej wyrządzić krzywdy, była więź krwi. Oznaczało to moją słabość w relacjach z nią, brak władzy, lecz mimo wszystko była to nasza krew, czy mi się to podobało, czy nie. Zamierzałem jednak porozmawiać sobie z Enidą na temat jej córki, bo nie było godziwe, aby z taką bezczelnością odnosiła się do starszyzny, zwłaszcza że jej status społeczny, cóż, czynił ją coraz bardziej starą panną. To także było nie do zaakceptowania.
- Piękne słowa, moja droga, szkoda tylko, że rzucane na wiatr - zauważyłem, reagując na jej wywody. Nie zamierzałem okazywać, że trafiła w sedno moich obaw, ale musiałem przyznać, że miała rację. Traciłem ich wszystkich po kolei, ale fakt, że Pandorka utrzymywała kontakty z różnymi mężczyznami, wcale nie poprawiał sytuacji. Wręcz przeciwnie.
Opuściłem niechętnie dłoń z różdżką. Jeśli nie mogłem działać jawnie, zawsze pozostanie mi usunięcie Florence po kryjomu, by nie było to powiązane z moją osobą. Będę monitorować sytuację i ocenię, w jakim stopniu była toksyczna dla mego syna. To będzie moje rozwiązanie na tę chwilę. Jednak byłem pewien, że jej bracia aurorzy nie będą skłonni pozwolić aby umorzono sprawę ewentualnej śmierci Florence, więc konieczne będzie pozbycie się świadków. Wiele działań, dlatego musiałem to dokładnie przemyśleć.
- Nie omieszkam porozmawiać z twoją matką, Florence - odparłem stanowczo, po czym gestem ręki skierowałem Kevina, by eskortował dziewczynę... kobietę, tę mimozę poza moje nieskromne królestwo. Może nie teraz, ale kiedyś ją dopadnę. Działała mi na nerwy.
Koniec sesji