15.11.2023, 21:48 ✶
Był już naprawdę tym wszystkim zmęczony, więc gdy Stanley śladem ich ślicznej kuzynki opuścił pokład bez większego marudzenia, odetchnął z ulgą. Przynajmniej ten problem z głowy. Omiótł spojrzeniem rozpadający się statek, którego drewnianą konstrukcję coraz mocniej obejmował jasny i przyjemnie ciepły płomień. Starał się pomóc tam, gdzie ta pomoc w jakiś sposób była potrzebna, czy to przy naprawach statku, czy przy pasażerach, bo śmierć w takim wydaniu wydawała mu się wyjątkowo beznadziejna i ironiczna. Bo co napiszą na nagrobku "Utopił się na nawiedzonym wraku rozpadającego się statku, niegdyś więzienia dusz"? Wcale nie brzmiało to dobrze, prychnął więc pod nosem, brudnym i mokrym rękawem przecierając czoło oraz wilgotne końcówki włosów. Niby uniósł brew, gdy zaczęły pojawiać się duchy, ale po dzisiejszym zdarzeniu, nic go już nie zdziwi i dopiero widok Marianne sprawił, że wyprostował się i utkwił w niej wzrok, pozwalając sobie na westchnięcie.
- Rozpacz i tęsknota, które łączą się z uporem i chęcią wymierzenia własnej sprawiedliwości, potrafią doprowadzić do szaleństwa. Miłość doprowadza do szaleństwa, a Flą.. Twoja matka zwyczajnie nie mogła się z tym pogodzić. Przynajmniej próbowałaś, nie? Nie zadręczaj się już, nie ma wpływu na przeszłość. - wzruszył ramionami, odwzajemniając spojrzenie i zastanawiając się przez chwilę, czy faktycznie jej dusza będzie mogła zaznać spokoju. Jej twarz sugerowała, że była typem, który mógłby się wiecznie zadręczać, może nawet obwiniać, ale jaki to ma sens teraz? Zwłaszcza gdy wszyscy Ci pasażerowie, razem z tym nieszczęsnym dzieciakiem mogły przejść na drugą stronę? Bez sensu, zupełnie jak jego przemęczone papierosy, za których smakiem paskudnie tęsknił. A w przeciwieństwie do miłości, była to tęsknota niosąca ze sobą znacznie mniejsze ryzyko, które w gruncie rzeczy obejmowało tylko jego płuca.
Nie marudził już, wsiadając do przygotowanych łódek, trzymając się blisko Laurenta, który po wszystkich tych wydarzeniach wydawał mu się nieco bledszy, ale może trochę bardziej męski, niż zwykle. Omiótł spojrzeniem Brennę i Victorię, a także nieco dłużej, zatrzymał się na Atreusie, wzdychając jedynie i przesuwając palcami po karku, obserwował, jak ten nieszczęsny, przemieniony w więzienie statek, znikał. Zostawał tylko wspomnieniem, jak to, co te dusze zostawiły w ich głowach. Wspomnienie.. Pokręcił głową, przymykając oczy. Nie, za cholerę nie mógłby być dziennikarzem w Ameryce.
- Rozpacz i tęsknota, które łączą się z uporem i chęcią wymierzenia własnej sprawiedliwości, potrafią doprowadzić do szaleństwa. Miłość doprowadza do szaleństwa, a Flą.. Twoja matka zwyczajnie nie mogła się z tym pogodzić. Przynajmniej próbowałaś, nie? Nie zadręczaj się już, nie ma wpływu na przeszłość. - wzruszył ramionami, odwzajemniając spojrzenie i zastanawiając się przez chwilę, czy faktycznie jej dusza będzie mogła zaznać spokoju. Jej twarz sugerowała, że była typem, który mógłby się wiecznie zadręczać, może nawet obwiniać, ale jaki to ma sens teraz? Zwłaszcza gdy wszyscy Ci pasażerowie, razem z tym nieszczęsnym dzieciakiem mogły przejść na drugą stronę? Bez sensu, zupełnie jak jego przemęczone papierosy, za których smakiem paskudnie tęsknił. A w przeciwieństwie do miłości, była to tęsknota niosąca ze sobą znacznie mniejsze ryzyko, które w gruncie rzeczy obejmowało tylko jego płuca.
Nie marudził już, wsiadając do przygotowanych łódek, trzymając się blisko Laurenta, który po wszystkich tych wydarzeniach wydawał mu się nieco bledszy, ale może trochę bardziej męski, niż zwykle. Omiótł spojrzeniem Brennę i Victorię, a także nieco dłużej, zatrzymał się na Atreusie, wzdychając jedynie i przesuwając palcami po karku, obserwował, jak ten nieszczęsny, przemieniony w więzienie statek, znikał. Zostawał tylko wspomnieniem, jak to, co te dusze zostawiły w ich głowach. Wspomnienie.. Pokręcił głową, przymykając oczy. Nie, za cholerę nie mógłby być dziennikarzem w Ameryce.