16.11.2023, 13:38 ✶
Nie przestawał się uśmiechać, zupełnie tak, jakby ten grymas został mu na stałe przyklejone do twarzy. Pod wpływem alkoholu zawsze na jaw wychodziła jego prawdziwa natura; niepoprawnego i nieco dramatycznego, obdarzonego osobliwym poczuciem humoru, który tylko on rozumiał oraz noszącego w sobie ziarno szaleństwa mężczyzny, który robił dokładnie to, czego mu nie wypadało. Na przekór światu i na złość mamie.
Kiedy Vespera podeszła do niego naturalnie złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Zaraz potem położył palec na jej ustach.
— Ciii... Nie mów tak o Mruczku, bo urazisz jego uczucia — obruszył się nieco, nie potrafiąc znaleźć słów na wyjaśnienie jej, dlaczego kot jest świnką morską. Właściwie, to w tym stanie nie przyszło mu nawet do głowy, aby podjąć się chociaż próby wytłumaczenia jej tej niewątpliwie dziwacznej sytuacji - pozostawało jej zatem zaakceptować fakt, że w brudnopisie umysłu Perseusa gryzoń jest ssakiem i wabi się Mruczek.
Pozwolił się jej zaprowadzić do salonu, odczuwając niejako ulgę, że nie będzie musiał pokonywać dalszej drogi sam; w tym stanie (musiała to być wina tych pierwszych letnich upałów, to one tak mąciły mu w głowie) nie był w stanie iść prosto, a framugi, i meble, i nawet Vespera dwoiły mu się w oczach i nie wiedział już, czy wejście do salonu było dwa cale w prawo, czy dwa cale w lewo.
Po alkoholu stawał się także bardziej bezpośredni; może nieco nieokrzesany, za to na pewno łatwiej było wzbudzić jego pożądanie. Kiedy więc usiadł na kanapie, a ona zadała mu pytanie, wzruszył tylko ramionami. Zamiast tego przyglądał się jej piersiom uśmiechającym się do niego z dość głębokiego (jak mu się zdawało) dekoltu, które znalazły się tuż na wysokości jego twarzy. Zaczerwienił się na samą myśl, że mógłby bezceremionialnie wyciągnąć ku nim dłonie. Zamiast tego jednak objął ją w pasie i złożył głowę na jej klatce piersiowej. Jego potrzeby można określić w tamtym momencie jako atawistyczne - miało być wygodnie, ciepło i bezpiecznie, a Vespera dawała mu to wszystko w tym momencie, a nawet więcej. Jej zapach był tak przyjemny i dotyk przepełniony serdecznością, że chciał tylko zamknąć oczy i spać, spać, spać.
— Chocham cię, Vechspera — wymamrotał wtulony w jej biust. — Muszche wyszeźwieć... Mam na to echliksi... esiksy... echlebeble gdzieś mam.
Kiedy Vespera podeszła do niego naturalnie złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Zaraz potem położył palec na jej ustach.
— Ciii... Nie mów tak o Mruczku, bo urazisz jego uczucia — obruszył się nieco, nie potrafiąc znaleźć słów na wyjaśnienie jej, dlaczego kot jest świnką morską. Właściwie, to w tym stanie nie przyszło mu nawet do głowy, aby podjąć się chociaż próby wytłumaczenia jej tej niewątpliwie dziwacznej sytuacji - pozostawało jej zatem zaakceptować fakt, że w brudnopisie umysłu Perseusa gryzoń jest ssakiem i wabi się Mruczek.
Pozwolił się jej zaprowadzić do salonu, odczuwając niejako ulgę, że nie będzie musiał pokonywać dalszej drogi sam; w tym stanie (musiała to być wina tych pierwszych letnich upałów, to one tak mąciły mu w głowie) nie był w stanie iść prosto, a framugi, i meble, i nawet Vespera dwoiły mu się w oczach i nie wiedział już, czy wejście do salonu było dwa cale w prawo, czy dwa cale w lewo.
Po alkoholu stawał się także bardziej bezpośredni; może nieco nieokrzesany, za to na pewno łatwiej było wzbudzić jego pożądanie. Kiedy więc usiadł na kanapie, a ona zadała mu pytanie, wzruszył tylko ramionami. Zamiast tego przyglądał się jej piersiom uśmiechającym się do niego z dość głębokiego (jak mu się zdawało) dekoltu, które znalazły się tuż na wysokości jego twarzy. Zaczerwienił się na samą myśl, że mógłby bezceremionialnie wyciągnąć ku nim dłonie. Zamiast tego jednak objął ją w pasie i złożył głowę na jej klatce piersiowej. Jego potrzeby można określić w tamtym momencie jako atawistyczne - miało być wygodnie, ciepło i bezpiecznie, a Vespera dawała mu to wszystko w tym momencie, a nawet więcej. Jej zapach był tak przyjemny i dotyk przepełniony serdecznością, że chciał tylko zamknąć oczy i spać, spać, spać.
— Chocham cię, Vechspera — wymamrotał wtulony w jej biust. — Muszche wyszeźwieć... Mam na to echliksi... esiksy... echlebeble gdzieś mam.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory