Aparycja Heather... cóż, jej niemalże czerwone włosy, wiecznie rumiane policzki, ogniki w oczach zdecydowanie mogły świadczyć o jej równie gorącym temperamencie. Wystarczyła iskra, aby się uruchomiła. Jednak mężczyzna znajdujący się tuż przed nią miał prawo tego nie wiedzieć, w końcu praktycznie się nie znali. Najwyraźniej nie oglądał też meczy quidditcha, bo gdyby mu się zdarzyło to potrafiłby to wywnioskować po jej zachowaniu na boisku.
- Zdaje sobie z tego sprawę, jednak nie tak łatwo jest panować nad emocjami, szczególnie, kiedy ktoś przypieprza się do Ciebie o byle pierdołę.- Nie znosiła, gdy ktoś ją krytykował, a jej matka uważała to chyba za swoje ulubione zajęcie. Nie ma się co dziwić, że ciągle dochodziło między nimi do spięć, a Heather czasem po prostu nie potrafiła się uspokoić, bo to były rozmowy podobne do tych ze ścianą. Ciekawe po kim panna Wood miała ten charakter... Co do powikłań związanych z klątwą, nie przejmowała się nimi specjalnie, przecież stać ją było na to, żeby płacić za ewentualnie wyrządzone szkody, szczególnie w przypadku jak ten - kiedy dochodziło do wyzwolenia klątwy w domu, nikomu tym krzywdy nie robiła, może matka trochę zmokła, ale należała jej się nauczka.
Obserwowała mężczyznę, kiedy wyciągał książkę z walizki. Ciekawe, czego interesującego się dowiedział. Ona sama wiedziała już co nieco na temat klątwy, jednak nie były to wszystkie informacje. - Tak, ktoś z mojej rodziny musiał dotknąć tej nieszczęsnej kupy gruzu, przez co ja jestem takim odmieńcem, szkoda, że nie pomyślał o tym, jakie to może mieć konsekwencje na dalsze pokolenia.- Widać było, że nie jest specjalnie zadowolona z tego cudu, którym została obdarowana.
- Jakie też jest prawdopodobieństwo, że zniszczenie posągu spowoduje zniknięcie klątwy?- Była ciekawa, jakby się uparła to pewnie znalazłaby ten posąg i go zniszczyła. - Skąd wiadomo, że po prostu kolejne osoby nie zostaną przeklęte, a wszystkie te, które już zostały obdarowane tym przekleństwem nadal nie będą go miały?- Heath nie lubiła gdybać, zdecydowanie dużo bardziej doceniała fakty.
[a]- Musiałabym się chyba obwiesić tymi amuletami od stóp do głów, chociaż wątpię, że to by pomogło.- Znała siebie i wiedziała w jaki sposób postępuje. - Może powinnam zacząć medytować..- Skomentowała, chociaż sama jakoś średnio widziała siebie w takiej sytuacji, ale jeśli trzeba będzie to spróbuje. W domu mogła sobie wybuchać, nie chciała jednak skrzywdzić kogoś na ulicy zupełnie przypadkiem.