17.11.2023, 16:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.10.2024, 22:50 przez Perseus Black.)
Upił kolejny łyk wina, zastanawiając się nad słowami Erika.
— Muszę przyznać... — zaczął ostrożnie — Że trudno myśleć mi o podwórku sąsiada, gdy płonie mój dom, ale wydaje mi się, że plan ekspansji na cały kontynent jest całkiem realny. Pomyśl tylko o mugolskich dyktatorach. Oni też zaczynali od wzbudzania w ludziach fałszywego poczucia zagrożenia ze strony jakiejś grupy, czym dali sobie później moralne prawo do jej niszczenia.
Znał historię; wprawdzie nazwanie go ekspertem w tej dziedzinie byłoby znacznym przerostem formy nad treścią, ale wiedział kim byli najwięksi gracze na światowej scenie politycznej, jakie głosili prawdy, a także w jaki sposób udało im się porwać tłumy i jakie przyniosło to ze sobą konsekwencje. Ojciec powtarzał mu, że nie ma najlepszej nauczycielki niż przeszłość - Perseus natomiast uważał, że trzeba być ignorantem, aby nie zadawać sobie trudu, by poznać wydarzenia kształtujące współczesny świat, zwłaszcza, że wpłynęły one także na czarodziejów. Sam przecież urodził się w samym środku chaosu mugolskiej wojny; jednym z jego pierwszych wspomnień było radosne poruszenie na jej zakończenie. Perseus również się cieszył, choć nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co wokół niego się dzieje. Wiedział tylko, że mieszka na Grimmauld Place 12 (w jego ustach zmieniajace brzmienie na Grimpaplace), jego mama ma na imię Mama, a tata Ojciec, że jest małym czarodziejem i kiedyś pójdzie uczyć się do Hookwartsu jak jego starsze rodzeństwo, a także umiał wskazać literkę P jak Percy, więc wszystkie słowa zaczynające się na nią czytał jako swoje imię.
— Być może jego najbardziej zaufani ludzie zostaliby namiestnikami w poszczególnych regionach — dodał — Ile wytrzyma władza budowana na terrorze? Kilka lat, czy kilka pokoleń? W końcu stracą czujność i opuszczą gardę, a wtedy uciśnione społeczeństwo zrobi swoje. Ulice znów spłyną krwią i polecą głowy.
Nie odniósł się do pytania o zewnętrzne wsparcie. Obawiał się, że międzynarodowe organizacje będą przyglądać się sytuacji w Wielkiej Brytanii, wysyłając od czasu do czasu pomoc humanitarną dla ofiar polityki Czarnego Pana. Być może inne kraje przyjmą do siebie uchodźców, może zatrzymają zbiegłych śmierciożerców na podstawie wystawionych za nimi listów gończych, ale nie spodziewał się, że będą narażać życie i zdrowie swoich obywateli, wysyłając ich na pierwszy front wojny z czarnoksiężnikiem. Tę sprawę brytyjskie Ministerstwo musiało załatwić samodzielnie.
Nie mógł jednak zaprzeczyć, że wizja kontrolowania danych hrabstw przez czystokrwiste rody wydała mu się niezwykle interesująca. Jakie ziemie dostaliby Blackowie? Mieli swój pałacyk myśliwski w Oxfordshire - choć słowo "pałacyk" było tu zastosowane na wyrost, bowiem była to zwykła wiejska posiadłość, w której w młodości spędzał znaczną część lata i gdzie jeszcze na początku tego stulecia organizowano polowania. Wnętrze wciąż zdobiły poroża i skóry; niekiedy zdawało mu się, że wypchane truchła zwierząt wodzą za nim szklanymi oczami.
Uśmiechnął się gorzko, odstawiając kieliszek na stół, po czym przeczesał hebanowe włosy palcami. Robił to zawsze, gdy był zdenerwowany, starając się w ten sposób złagodzić stres; choć zdawał sobie sprawę z tego nawyku, nie zawsze był w stanie go kontrolować. Był zresztą przekonany, że przy Longbottomie nie musiał przesadnie skupiać się na swej mowie ciała i autoprezentacji. Widział wszak kolor jego duszy, zatem mógł pozowlić sobie na to, by jego reakcje były szczere i naturalne.
— Jesteś jedyną osobą, której powiedziałem o tym otwarcie. Nie jestem bohaterem, Eriku — odpowiedział cicho, niemalże przepraszająco, czując, jak jego uszy robią się gorące. Wstydził się tego, co miał za chwilę powiedzieć. — Wiesz... Na Grimmauld Place jest pokój, którego ściany w całości pokrywa magiczny gobelin. Drzewo genealogiczne Blacków sięgające setki lat wstecz, zawierające nasze portrety. Nie jest tajemnicą, że mój ród ma tendencję do wydziedziczania tych, których uważa za zdrajców krwi, odcinać się od nich bez względu na to, czy rzeczywiście postanowili wieść inne od narzuconego im życia, czy nierozważnie zainteresowali się rzeczami, którymi według starszego pokolenia nie powinni. Nie było ich tak wielu, lecz przysięgam, że gdybyś wszedł do zielonego pokoju, pierwszą rzeczą, jaka rzuciłaby ci się oczy, byłyby ich wypalone podobizny. Za każdym razem, gdy zrobiłem coś, co w mniemaniu mojego ojca było nieodpowiednie, zabierał mnie do tego pokoju i pokazywał te czarne dziury, sugerując, że podzielę ich los. Przez całe życie robiłem zatem wszystko, aby uznali mnie za godnego tego nazwiska. Ukrywałem się ze swoją prawdziwą naturą przez lata, a potem uciekłem do Francji, lecz nawet tam dosięgnęły mnie ich ręce i ściągnęły z powrotem do Londynu, zmuszając mnie do ślubu z siostrą Elliotta, a później wtrącając się w nasze małżeństwo, czym je zniszczyli — wyciągnął przed siebie drżące dłonie z przerażeniem wymalowanym na pobladłej nagle twarzy — Spójrz na mnie, mam prawie trzydzieści dwa lata, a nadal cały się trzęsę na myśl o pokoju z gobelinem. Nie wiesz nawet jak wiele ryzykowałem, pojawiając się prawie dwa tygodnie temu w Dolinie pośród mugoli. Oni już wiedzą. Oni wszystko wiedzą, kontrolują mnie odkąd Raph... Odkąd mój były przyjaciel napisał do nich ten przeklęty list. Gdyby piętno wydziedziczonego spadło tylko na mnie, jakoś bym sobie poradził. Ale nie jestem już sam. Muszę myśleć o dwóch innych osobach i ich przyszłości i przyjąć pokornie to, co dla mnie przygotowali. Nie odpuszczę walki, ale też nie mogę prowadzić jej w sposób... jawny.
Schował dłonie pod stół, przyglądając się badawczo swemu rozmówcy; szukał choć cienia powątpienia lub pogardy, a kiedy ich nie znalazł, odetchnął z ulgą. Mimowolnie zaczął pocierać jeden kciuk o drugi, chcąc dodać sobie tym odwagi, czego Erik na szczęście zobaczyć nie mógł. Chyba, że z jakiegoś powodu schyliłby się i zajrzał pod blat. Zaraz jednak sięgnął po kieliszek i opróżnił duszkiem całą jego zawartość.
Cholera, zaklął w myślach. Co jeśli sytuacja z Beltane powtórzy się podczas Lithy lub Lammas? Abstrahując od tego, jak wielkie niebezpieczeństwo mogłoby grozić jego bliskim i tym wszystkim ludziom, których nie znał, lecz ich życia nie były dla niego mniej cenne, to przemawiał przez niego swego rodzaju egoizm - kolejne ataki oznaczały tłum pacjentów w Lecznicy Dusz. A on przecież zaraz po święcie żniw brał ślub i nie chciał żeby ten dzień został przyćmiony przez troski związane z minimalizowaniem szkód. Zakładając, że kolejne sabaty w ogóle się odbędą...
— Właśnie to robię — odpowiedział przygaszony — Tylko tyle mogę zrobić. Tylko tyle potrafię. Ale czy to wystarczy, by go pokonać? Aby sprawić, że moje dziecko urodzi się w świecie, w którym nie będzie musiało się obawiać, że okazując tolerancję podpisze na siebie wyrok?
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że pod wpływem alkoholu i emocji zdradził mu więcej niż powinien. Odpowiedzialność za dwie inne osoby, dziecko, kobieta w jego ramionach podczas Beltane i wieść o rychłym ślubie, która jeśli jeszcze do niego nie dotarła, dotrze najpóźniej za kilka dni - wystarczyło tylko, aby Erik połączył kropki.
Nie powiedział nic. Nie poprosił go o dyskrecję - wierzył, że nie musiał tego robić - ani w żaden sposób nie sprostował swojego wyznania. Sięgnął natomiast po butelkę i skierował jej szyjkę w stronę swego towarzysza. Jeśli Longbottom podsunął mu swój kieliszek, najpierw nalał alkohol jemu, a później sobie.
— Muszę przyznać... — zaczął ostrożnie — Że trudno myśleć mi o podwórku sąsiada, gdy płonie mój dom, ale wydaje mi się, że plan ekspansji na cały kontynent jest całkiem realny. Pomyśl tylko o mugolskich dyktatorach. Oni też zaczynali od wzbudzania w ludziach fałszywego poczucia zagrożenia ze strony jakiejś grupy, czym dali sobie później moralne prawo do jej niszczenia.
Znał historię; wprawdzie nazwanie go ekspertem w tej dziedzinie byłoby znacznym przerostem formy nad treścią, ale wiedział kim byli najwięksi gracze na światowej scenie politycznej, jakie głosili prawdy, a także w jaki sposób udało im się porwać tłumy i jakie przyniosło to ze sobą konsekwencje. Ojciec powtarzał mu, że nie ma najlepszej nauczycielki niż przeszłość - Perseus natomiast uważał, że trzeba być ignorantem, aby nie zadawać sobie trudu, by poznać wydarzenia kształtujące współczesny świat, zwłaszcza, że wpłynęły one także na czarodziejów. Sam przecież urodził się w samym środku chaosu mugolskiej wojny; jednym z jego pierwszych wspomnień było radosne poruszenie na jej zakończenie. Perseus również się cieszył, choć nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co wokół niego się dzieje. Wiedział tylko, że mieszka na Grimmauld Place 12 (w jego ustach zmieniajace brzmienie na Grimpaplace), jego mama ma na imię Mama, a tata Ojciec, że jest małym czarodziejem i kiedyś pójdzie uczyć się do Hookwartsu jak jego starsze rodzeństwo, a także umiał wskazać literkę P jak Percy, więc wszystkie słowa zaczynające się na nią czytał jako swoje imię.
— Być może jego najbardziej zaufani ludzie zostaliby namiestnikami w poszczególnych regionach — dodał — Ile wytrzyma władza budowana na terrorze? Kilka lat, czy kilka pokoleń? W końcu stracą czujność i opuszczą gardę, a wtedy uciśnione społeczeństwo zrobi swoje. Ulice znów spłyną krwią i polecą głowy.
Nie odniósł się do pytania o zewnętrzne wsparcie. Obawiał się, że międzynarodowe organizacje będą przyglądać się sytuacji w Wielkiej Brytanii, wysyłając od czasu do czasu pomoc humanitarną dla ofiar polityki Czarnego Pana. Być może inne kraje przyjmą do siebie uchodźców, może zatrzymają zbiegłych śmierciożerców na podstawie wystawionych za nimi listów gończych, ale nie spodziewał się, że będą narażać życie i zdrowie swoich obywateli, wysyłając ich na pierwszy front wojny z czarnoksiężnikiem. Tę sprawę brytyjskie Ministerstwo musiało załatwić samodzielnie.
Nie mógł jednak zaprzeczyć, że wizja kontrolowania danych hrabstw przez czystokrwiste rody wydała mu się niezwykle interesująca. Jakie ziemie dostaliby Blackowie? Mieli swój pałacyk myśliwski w Oxfordshire - choć słowo "pałacyk" było tu zastosowane na wyrost, bowiem była to zwykła wiejska posiadłość, w której w młodości spędzał znaczną część lata i gdzie jeszcze na początku tego stulecia organizowano polowania. Wnętrze wciąż zdobiły poroża i skóry; niekiedy zdawało mu się, że wypchane truchła zwierząt wodzą za nim szklanymi oczami.
Uśmiechnął się gorzko, odstawiając kieliszek na stół, po czym przeczesał hebanowe włosy palcami. Robił to zawsze, gdy był zdenerwowany, starając się w ten sposób złagodzić stres; choć zdawał sobie sprawę z tego nawyku, nie zawsze był w stanie go kontrolować. Był zresztą przekonany, że przy Longbottomie nie musiał przesadnie skupiać się na swej mowie ciała i autoprezentacji. Widział wszak kolor jego duszy, zatem mógł pozowlić sobie na to, by jego reakcje były szczere i naturalne.
— Jesteś jedyną osobą, której powiedziałem o tym otwarcie. Nie jestem bohaterem, Eriku — odpowiedział cicho, niemalże przepraszająco, czując, jak jego uszy robią się gorące. Wstydził się tego, co miał za chwilę powiedzieć. — Wiesz... Na Grimmauld Place jest pokój, którego ściany w całości pokrywa magiczny gobelin. Drzewo genealogiczne Blacków sięgające setki lat wstecz, zawierające nasze portrety. Nie jest tajemnicą, że mój ród ma tendencję do wydziedziczania tych, których uważa za zdrajców krwi, odcinać się od nich bez względu na to, czy rzeczywiście postanowili wieść inne od narzuconego im życia, czy nierozważnie zainteresowali się rzeczami, którymi według starszego pokolenia nie powinni. Nie było ich tak wielu, lecz przysięgam, że gdybyś wszedł do zielonego pokoju, pierwszą rzeczą, jaka rzuciłaby ci się oczy, byłyby ich wypalone podobizny. Za każdym razem, gdy zrobiłem coś, co w mniemaniu mojego ojca było nieodpowiednie, zabierał mnie do tego pokoju i pokazywał te czarne dziury, sugerując, że podzielę ich los. Przez całe życie robiłem zatem wszystko, aby uznali mnie za godnego tego nazwiska. Ukrywałem się ze swoją prawdziwą naturą przez lata, a potem uciekłem do Francji, lecz nawet tam dosięgnęły mnie ich ręce i ściągnęły z powrotem do Londynu, zmuszając mnie do ślubu z siostrą Elliotta, a później wtrącając się w nasze małżeństwo, czym je zniszczyli — wyciągnął przed siebie drżące dłonie z przerażeniem wymalowanym na pobladłej nagle twarzy — Spójrz na mnie, mam prawie trzydzieści dwa lata, a nadal cały się trzęsę na myśl o pokoju z gobelinem. Nie wiesz nawet jak wiele ryzykowałem, pojawiając się prawie dwa tygodnie temu w Dolinie pośród mugoli. Oni już wiedzą. Oni wszystko wiedzą, kontrolują mnie odkąd Raph... Odkąd mój były przyjaciel napisał do nich ten przeklęty list. Gdyby piętno wydziedziczonego spadło tylko na mnie, jakoś bym sobie poradził. Ale nie jestem już sam. Muszę myśleć o dwóch innych osobach i ich przyszłości i przyjąć pokornie to, co dla mnie przygotowali. Nie odpuszczę walki, ale też nie mogę prowadzić jej w sposób... jawny.
Schował dłonie pod stół, przyglądając się badawczo swemu rozmówcy; szukał choć cienia powątpienia lub pogardy, a kiedy ich nie znalazł, odetchnął z ulgą. Mimowolnie zaczął pocierać jeden kciuk o drugi, chcąc dodać sobie tym odwagi, czego Erik na szczęście zobaczyć nie mógł. Chyba, że z jakiegoś powodu schyliłby się i zajrzał pod blat. Zaraz jednak sięgnął po kieliszek i opróżnił duszkiem całą jego zawartość.
Cholera, zaklął w myślach. Co jeśli sytuacja z Beltane powtórzy się podczas Lithy lub Lammas? Abstrahując od tego, jak wielkie niebezpieczeństwo mogłoby grozić jego bliskim i tym wszystkim ludziom, których nie znał, lecz ich życia nie były dla niego mniej cenne, to przemawiał przez niego swego rodzaju egoizm - kolejne ataki oznaczały tłum pacjentów w Lecznicy Dusz. A on przecież zaraz po święcie żniw brał ślub i nie chciał żeby ten dzień został przyćmiony przez troski związane z minimalizowaniem szkód. Zakładając, że kolejne sabaty w ogóle się odbędą...
— Właśnie to robię — odpowiedział przygaszony — Tylko tyle mogę zrobić. Tylko tyle potrafię. Ale czy to wystarczy, by go pokonać? Aby sprawić, że moje dziecko urodzi się w świecie, w którym nie będzie musiało się obawiać, że okazując tolerancję podpisze na siebie wyrok?
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że pod wpływem alkoholu i emocji zdradził mu więcej niż powinien. Odpowiedzialność za dwie inne osoby, dziecko, kobieta w jego ramionach podczas Beltane i wieść o rychłym ślubie, która jeśli jeszcze do niego nie dotarła, dotrze najpóźniej za kilka dni - wystarczyło tylko, aby Erik połączył kropki.
Nie powiedział nic. Nie poprosił go o dyskrecję - wierzył, że nie musiał tego robić - ani w żaden sposób nie sprostował swojego wyznania. Sięgnął natomiast po butelkę i skierował jej szyjkę w stronę swego towarzysza. Jeśli Longbottom podsunął mu swój kieliszek, najpierw nalał alkohol jemu, a później sobie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory