Przyglądając się trzymającej tacę z jedzeniem Victorii widział, że się waha w kwestii podejścia do niego. Miał jednak nadzieję, że nie zignoruje jego wołania i nie postanowi zasiąść przy innym stoliku. Liczył na to, że przysiądzie się do niego i jeśli to zrobi, to na to, że będzie skłonna skłonna odpowiedzieć mu na jedno zasadnicze pytanie i powiedzieć mu to co miał nadzieję od niej usłyszeć.
— Cześć! — Przywitał się z nią, uśmiechając się do niej delikatnie. — Dobrze pamiętasz. — Dodał. Pracowali w innych departamentach i pomimo tego, że cieszył się względną popularnością wśród pracowników Ministerstwa, nie musiała kojarzyć go z imienia.
— Trochę niezręcznie mi cię prosić o to... zakładam, że nie jestem jedynym, który cię o to pytał. — Zaczął ostrożnie, sprawiając wrażenie zakłopotanego. Starał się nie okazywać tak bardzo swojego podekscytowania, spychanego jak dotąd na dalszy tor. Zarazem nie spuszczał z niej swojego spojrzenia. Poszukiwał zmian w mimice kobiety, zwłaszcza że już zmierzał do sedna. — Czytałem zamieszczony w Proroku Codziennym wywiad z tobą z dnia 30 maja... czy byłabyś skłonna opowiedzieć mi o swojej wyprawie do Limbo? Ze wszystkimi szczegółami najlepiej. — W oczekiwaniu na odpowiedź Victorii, sięgnął po swój kubek. Obracał go w chłodnych dłoniach.