Tym razem jej się udało. Może nie tak doskonale, jak zawsze, jednak w tej chwili najdrobniejszy sukces był dla nich najwyraźniej wyzwaniem. Dostrzegła brzeg Tamizy, most, kryjówkę. Nie wyglądała specjalnie zachęcająco, jednak niczego więcej się nie spodziewała po tym kieszonkowcu. Starała się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Mugolski Londyn nie był miejscem w które chętnie by się wybrała, jednak sytuacja była dosyć dramatyczna. Bardzo chciała złapać tego ryżego typa.
Zobaczyła tyle, ile potrzebowała, aby mogli ruszyć dalej. Może była nieco zła na siebie, że nie udało jej się dłużej grzebać Peterowi w głowie, ale musiało im to wystarczyć. - Mam, idziemy. - Odparła przyglądając się jeszcze krótką chwilę, jak Rolph łapie mężczyznę za kark.
Nie mogli zwlekać. Wyszli ze sklepiku całkiem szybkim tempem zostawiając znajomego Rodolphusa na ziemi. Black nie przejmowała się tym specjalnie, co im zrobi? Będą musieli znaleźć nowego informatora dla Lestrange'a ale powinni sobie z tym poradzić bez mniejszego problemu.
Dotarli do mugolskiej części Londynu, zajęło im to sporo czasu, ale wreszcie trafili tu gdzie powinni. Bella zatrzymała się przed mostem. Zmrużyła oczy, aby porównać to co zapamiętała z okolicą, w której się znaleźli. - To tutaj. Jesteśmy blisko. Ciekawe, czy jest na miejscu, czy musimy na niego zaczekać. - Obie wersje jej się podobały, wszak istotne było to, że jeszcze chwila, a złapią go w swoje ręce. Nie będzie odwrotu, poniesie konsekwencje swojego haniebnego czynu.