Jak tylko Vespera przekroczyła próg salonu, podniósł się ze swojego miejsca. Przyglądał się uważnie swojej jedynej córce, zauważając zmiany, jakie w niej zaszły od ich ostatniego spotkania. Starała się maskować cienie pod oczami. Niezdrowa bladość skóry również rzucała się w oczy. Nie powitała go również uśmiechem. To była kolejna sprawa, która spędzała mu sen z powiek. Musiał się z tym zmagać samodzielnie. Jego zmarła żona, matka Vespery, wiedziałaby co dokładnie powiedzieć i co zrobić w obecnej sytuacji. Byłaby lepszym wsparciem dla ich córki, gdyż poznała radość macierzyństwa.
— Witaj, córko. — Powitał swoją jedyną córkę, przywołując nikły uśmiech i samemu robiąc kilka kroków w jej stronę i uniósł nieznacznie rozchylone ramiona z zamiarem zamknięcia jej w ojcowskich objęciach, niczym za dawnych lat. — Przybyłaś i tak wystarczająco szybko. Ja również byłem w pracy. Usiądź, proszę. Czego się napijesz? A może coś zjesz? — Na możliwość odbycia rozmowy ze swoją córką nie czekał nie wiadomo jak długo, a i tak ten stosunkowo krótki czas oczekiwania wypełnił swoją codzienną rutyną. Nie chciał aby stała dłużej, niż to konieczne, dlatego wskazał jej drugi fotel. Jakim byłby ojcem, gdyby nie zaproponował swojej córce filiżanki herbaty i poczęstunku albo bardziej treściwego posiłku?
— W pierwszej kolejności chcę pogratulować tobie, córeczko, tego, że za kilka miesięcy zostaniesz matką. — Postanowił od tego zacząć, gdyż to była naprawdę wspaniała nowina. Użyte przez niego sformułowanie za kilka miesięcy było powiedziane dosyć na wyrost. Odpowiednio użyte miało być miodkiem w metodzie miodku i toporka. — Jednakże... są rzeczy, które mnie niepokoją. Pierwszą z nich jest to, że spodziewasz się dziecka mężczyzny, który nie jest twoim mężem a w którego domu mieszkasz bez ślubu z nim. Można tutaj mówić o szczęściu, jak i o przyzwoitości ze strony Perseusa. — Poruszył pierwszy z istotnych tematów. Ten stan rzeczy nie był dla niego dogodny, lecz w tym nie było nic dziwnego. Jest konserwatywnym czarodziejem, wychowanym w tradycyjny sposób i to miało swoje odzwierciedlenie w podejściu do tego rodzaju spraw. Nie patrzył na to przychylnym okiem, tak jak nie był zadowolony z tego, że Black miał za sobą pierwsze nieudane małżeństwo, zwieńczone rozwodem. Do tego jeszcze dojdzie.
Gdyby Perseus nie okazał się wystarczająco przyzwoitym człowiekiem, niezdolnym do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny to musiałby naprędce szukać dla swojej córki, podwójnej wdowy z nieślubnym dzieckiem w drodze (nie jest to dobre połączenie), męża albo musiałby zaapelować do ojca Perseusa o to aby wymógł na swoim synu poślubienie jego córki. Wżenienie Vespery w tak szlachetny ród, jakim są Blackowie, było zgodne z jego aspiracjami. Jako Rookwoodowie niewątpliwie na tym skorzystają.