17.11.2023, 10:15 ✶
Gdyby ktoś spytał o to Darcy’ego, upierałby się, że posiadanie magicznego domu, który może wyglądać jak tylko zechcesz, jest dużo lepsze od posiadania domu, do którego kupiłeś dużo drogich rzeczy. W końcu drogie rzeczy może mieć każdy, kto ma pieniądze, a taki dom – nie! Nie rozpatrywał więc tego w kategorii oszustwa.
Zresztą, gdyby Eunice koniecznie chciała takie lodowe rzeźby, jakoś by je kupił.
– Zawsze lubiłem frezje – wyznał Darcy, i w tej chwili to nie było żadne kłamstwo, kochał frezje, ubóstwiał frezje, to były najpiękniejsze kwiaty na ziemi! – Wydają mi się dużo ładniejsze od róż. Poza tym uwierzysz? Okazało się, że prawdopodobnie na róże mam wręcz alergię! – oświadczył, trochę obłudnie, bo przecież o tej alergii wiedział już wcześniej. Ale kiedy Darcy kłamał, prawie sam wierzył w swoje historie, chociaż nie był w tym tak dobry, jak jego siostra.
– Usiądź, proszę! – zarządził Darcy, wskazując jej fotel i kanapę, aby wybrała, które miejsce będzie wygodniejsze, sam rzecz jasna stojąc, póki ona nie usiadła. Lockhart, wbrew pozorom, był szarmancki wobec kobiet (przynajmniej tych, których nie miał za głupie, brzydkie i złośliwe) na co dzień, a rytuał Beltane podbijał to wszystko i przed nogi Eunice był gotów sypać wręcz płatki… no, nie róż, ale na przykład tulipanów. Frezji pewnie nie wyglądałyby za dobrze. – Bardzo chętnie, odstawię je może, żeby na razie się schłodziło? Jakiej herbaty się napijesz? Mam czarną, klasyczną, wprost z prowincji Assam, ale też mieszankę owocową z Miodowego Królestwa, zieloną herbatę jaśminową z samej Japonii i… Perłę Smoka Feniksa. Prosto z Chin – wyrzucił z siebie. Wydał na te herbaty tyle, że jeszcze rok temu powiedziałby, że musiałby oszaleć, by coś takiego zrobić, ale cóż… Darcy zasadniczo faktycznie oszalał na punkcie Eunice. A poza tym zarabiał więcej niż kiedykolwiek sądził, że będzie możliwe.
– Ciastuś! Ciastuś, przynieść dzbanek i filiżanki! Sam wiesz które! I wstaw wino do wiaderka z wodą w kuchni.
Miał na myśli rzecz jasna te filiżanki i dzbanek ze ślubnej wyprawki matki, których zwykle nie wolno im było ruszać, a już broń Merlinie snuć jakichś historii, przez które dom mógłby je połknąć. Ale mama na pewno by zrozumiała, Darcy był pewny. W końcu chodziło o miłość, prawda?
Zresztą, gdyby Eunice koniecznie chciała takie lodowe rzeźby, jakoś by je kupił.
– Zawsze lubiłem frezje – wyznał Darcy, i w tej chwili to nie było żadne kłamstwo, kochał frezje, ubóstwiał frezje, to były najpiękniejsze kwiaty na ziemi! – Wydają mi się dużo ładniejsze od róż. Poza tym uwierzysz? Okazało się, że prawdopodobnie na róże mam wręcz alergię! – oświadczył, trochę obłudnie, bo przecież o tej alergii wiedział już wcześniej. Ale kiedy Darcy kłamał, prawie sam wierzył w swoje historie, chociaż nie był w tym tak dobry, jak jego siostra.
– Usiądź, proszę! – zarządził Darcy, wskazując jej fotel i kanapę, aby wybrała, które miejsce będzie wygodniejsze, sam rzecz jasna stojąc, póki ona nie usiadła. Lockhart, wbrew pozorom, był szarmancki wobec kobiet (przynajmniej tych, których nie miał za głupie, brzydkie i złośliwe) na co dzień, a rytuał Beltane podbijał to wszystko i przed nogi Eunice był gotów sypać wręcz płatki… no, nie róż, ale na przykład tulipanów. Frezji pewnie nie wyglądałyby za dobrze. – Bardzo chętnie, odstawię je może, żeby na razie się schłodziło? Jakiej herbaty się napijesz? Mam czarną, klasyczną, wprost z prowincji Assam, ale też mieszankę owocową z Miodowego Królestwa, zieloną herbatę jaśminową z samej Japonii i… Perłę Smoka Feniksa. Prosto z Chin – wyrzucił z siebie. Wydał na te herbaty tyle, że jeszcze rok temu powiedziałby, że musiałby oszaleć, by coś takiego zrobić, ale cóż… Darcy zasadniczo faktycznie oszalał na punkcie Eunice. A poza tym zarabiał więcej niż kiedykolwiek sądził, że będzie możliwe.
– Ciastuś! Ciastuś, przynieść dzbanek i filiżanki! Sam wiesz które! I wstaw wino do wiaderka z wodą w kuchni.
Miał na myśli rzecz jasna te filiżanki i dzbanek ze ślubnej wyprawki matki, których zwykle nie wolno im było ruszać, a już broń Merlinie snuć jakichś historii, przez które dom mógłby je połknąć. Ale mama na pewno by zrozumiała, Darcy był pewny. W końcu chodziło o miłość, prawda?