Miała kilka różnych pomysłów na to, dlaczego osoba z którą nie rozmawiała wiele lat (bo nie wykluczała, że kiedyś zamienili w szkole kilka słów, nie musiała o tym pamiętać, to było przecież tak dawno…), woła ją do swojego stolika w czasie przerwy w Ministerstwie. Jednym z nich była chęć porozmawiania o którejś ze spraw, którą ostatnio prowadziła. Drugą było może delikatne przepytanie o partnera, którego miała od miesiąca, a którym wychodziło, że jest krewny Leona. Trzecim było zagajenie o sabat Beltane i być może właśnie o Limbo. Bo nie była tak naiwna i nie wierzyła, że ktoś nagle chciał się przy jedzeniu zakolegować, kiedy ich drogi rzadko się przecinały i w gruncie rzeczy pochodzili z dwóch różnych światów.
Uniosła wyżej brwi, kiedy Leon niby nie owijał w bawełnę, ale jednak nie od razu powiedział w czym rzecz. Jednak jego słowa dość szybko wykreśliły z głowy dwa pierwsze pomysły, które zdążyły jej się w myślach zakręcić, a to zostawało ją z pomysłem trzecim albo z nieprzewidzianą niewiadomą. Spojrzała na mężczyznę badawczo; blady, całkowicie przeciętny człowiek, który nie zwróciłby jej uwagi w innym przypadku, dzisiaj też by go pewnie nie zauważyła, gdyby jej nie zawołał po imieniu i nie zamachał do niej tak, że nie mogła tego zignorować, jeśli nie chciała wyjść na buca.
Leon dość szybko przeszedł do sedna i Victoria niemalże się uśmiechnęła na myśl, że jednak trafiła. Kącik ust jej drgnął kiedy tak mu się przypatrywała.
– Co mogłam to powiedziałam na wywiadzie, nie wiem co więcej chciałbyś wiedzieć? – były rzeczy, których dotykać nie chciała, jak sprawa Voldemorta. Niekoniecznie też zamierzała obcym ludziom mówić, że ma w głowie wspomnienia swojej babci, bo to była całkowicie jej sprawa. Poza tym wielu rzeczy sama nadal nie rozumiała. – Masz jakieś konkretne pytanie? – czytała wersję, jaką wypuścił Darcy do gazety, dla niej, obecnej tam, wydawało się to całkowicie jasne, ale być może dla osób postronnych nie wszystko było takie oczywiste? Z drugiej strony… sama do momentu aż nie obudziła się w szpitalu polowym dzień później, to nie wiedziała, że w ogóle była w Limbo, chociaż było tam tak dziwnie…
Nie reagowała alergicznie, bo przez ten miesiąc zaczepiało ja tak wiele osób, że zwyczajnie się… przyzwyczaiła do tych pytań i ciekawości. Po części też dlatego zdecydowała się na ten wywiad.