Siedzący przy stole Chester w dalszym ciągu obserwował swoją synową, dostrzegając tę pozorną radość na twarzy kobiety. Pewnym zaskoczeniem dla niego było to, że nie zagoniła skrzata do napełnienia przeznaczonej dla niego filiżanki kawą, tylko sama podniosła się i sięgnęła po kawiarkę, nalewając do filiżanki odpowiednią ilość czarnej i gorącej kawy. Chester pijał kawę bez nawet odrobiny mleka, za to odpowiednio słodką. Opcjonalnie gorzką, jeśli na talerzyku spoczywało coś słodkiego.
— Na całe szczęście wynaleziono eliksiry i chociażby kadzidła na bezsenność, dzięki temu mogę wstawać wypoczęty. Nie wątpię w działanie tych olejków, jednak sam nie przepadam za braniem długich kąpieli. — Wypowiedziane przez niego słowa w jakimś stopniu nawiązywały do przypadłości, na którą za swojego życia cierpiała jego żona. Chester nie zwykł korzystać z łazienki dłużej, niż to konieczne. Nie był wielbicielem długiego przesiadywania w wannie pełnej gorącej wody. Przywołał znów ledwie dostrzegalny uśmiech, udając że nie dostrzega tego pąsu na policzkach swojej synowej. — Dziękuję, Imogen. — Powiedział, kiedy postanowiła przed nim tę filiżankę z kawą oraz sięgnęła po kosz świeżych bułeczek. Po nie na razie nie sięgnął. Do swojej kawy dodał dwie płaskie łyżeczki cukru i przemieszał przez kilka sekund swoją kawę, zaraz po tym ujmując swoją filiżankę i upił pierwszy łyk kawy.
W trwającym chwilę milczeniu posyłał ukradkowe spojrzenia swojej synowej, w oczekiwaniu na to aż opowie mu co takiego spędza tej kobiecie sen z powiek. Wypowiedziane przez nią drżącym głosem słowa wskazywały na to, że się martwi o swojego męża. Wydawała się być skrępowana tymi zwierzeniami. Żona powinna wykazywać troskę o swojego męża. Czekał na rozwinięcie całej sprawy. Nie zamierzał wydawać wyroku bez poznania wszystkich szczegółów trosk swojej synowej. Na razie mógł zaoferować kobiecie przelotny, pokrzepiający uśmiech.
— To, że się martwisz o mojego syna, świadczy o tym, że nie jest ci obojętny. Augustus z pewnością ma sporo pracy, która wymaga od niego pozostawania po godzinach w pracy. Jestem pewien, że wolałby skończyć wcześniej pracę i wrócić do ciebie i waszych dzieci. Z pewnością wie, że zawsze może liczyć na to, że go wysłuchasz, jeśli zwróci się do ciebie. Tym, co ja chciałbym ci zaproponować, jest zorganizowanie kilkudniowego wyjazdu bez waszych dzieci. — W swoim osądzie starał się znaleźć jakiś złoty środek, skoro już zdecydował się wyjść poza swoją bezstronność. Z pewnością jego syn nie trwonił swojego czasu na zbędne rzeczy, tylko skupiał się na swojej karierze i to pochłaniało go bez reszty. W mniemaniu Chestera żona stanowiła doskonałą powiernicę, jednak nie powinna naciskać męża o zwierzenia. Może tego rodzaju wyjazd nie stanowił doskonałego remedium na wszystkie problemy małżeńskie, jednak mógł pozwolić im wypocząć. Pozwolił na to by ujęła go za spoczywającą na stole dłoń. Nie odebrał tego jako czegoś niewłaściwego, doskonale wiedząc że synowa szuka u niego wsparcia.
— Imogen, możesz liczyć na moją pełną dyskrecję. — Zapewnił ją z powagą w głosie. Wypowiedziane przez niego słowa otwierały wiele drzwi, gdyż w jakimś stopniu stopniu były dokładnie tym, co każda kobieta chciała usłyszeć w takiej sytuacji. Chester należał do grona tych bardzo słownych mężczyzn i zwykle nie łamał złożonych komuś obietnic. Imogen była istotną częścią ich rodziny. Chciał aby jego starszy syn, Ulysses, znalazł podobną do niej żonę. Pytaniem, na które jeszcze nie znał odpowiedzi, było to jaką rewelację przekaże mu ta czarownica.