Skuliła się odrobinę na reakcję przyjaciółki i zamknęła przy tym jedno oko, aby jednak patrzeć na nią. Reakcja była słuszna, bo sama Avelina by tak zareagowała, gdyby ktoś jej powiedział, że Rookwood chce się do niej odezwać. Podciągneła nogi pod brodę wciskając się w kanapę, spojrzała na trzymaną lampkę z winem w dłoniach i ciężko westchnęła. Upiła drobny łyk i znowu westchnęła.
– Przyszedł do mojej pracy, bo chciał znowu eliksiry. Pamiętasz, w szkole robiłam je dla niego, a potem kazałam mu o sobie zapomnieć. To nie jego wina, że byłam wtedy dzieckiem – Augustus był od niej starszy o dwa lata, a ona jeszcze rok później poszła do szkoły, więc przepaść w nauce była u nich większa, ale zawsze była lepsza w eliksirach. Gdy w szkole robiła dla niego mikstury nie sądziła, że się z nim zaprzyjaźni. Augustus zawsze napędzał w niej rywalizacje i dążenie do tego, aby być lepszą. Wszystko było okraszone pozorną nienawiścią. Olivia jednak wiedziała o jej schadzkach w nocy, gdy chodziła do niego przynosząc mu eliksiry, gdy pełnił dyżury prefekta. Gdy ona była na czwartym roku, a on na siódmym na koniec roku szkolnego powiedziała mu, że ma ją zostawić i o niej zapomnieć. On nie chciał, pocałował ją nawet, ale ona uciekła porzucając go i czując się przy tym podle. Jak ona skończyła szkołę on miał żonę, a ona nie miała odwagi do niego napisać. Teraz poczucie winy wzrosło, beznadzieja ich uczuć nasiliła się, a ona nie wiedziała, co miała ze sobą zrobić. Jak odrzucić kogoś kogo kochała. – Pomógł Danielle ściągnąć ze mnie tą klątwę, którą złapałam na Beltane. I za dwa dni mam iść z nim na kolacje do mugolskiej restauracji w ramach podziękowań. Wygląda to dziwnie, ale chyba nie będzie w tym żadnego podtekstu, nie? – zapytała nie patrząc na nią i wypijając zawartość lampki na raz. Od razu nalała sobie więcej.