Nie patrzyła na nią tylko powoli sączyła wino ze swojej lampki. Wolała nie patrzeć na to jak jej przyjaciółka jest z jej powodu zawiedziona. Zerkała gdzieś w bok jakby kwiatek na parapecie był zdecydowanie bardziej ciekawy niż oburzona Olivia. Powinna go chyba podlać, bo niedługo uschnie jak jej nadzieje na przyjemny związek. Nie chciała być nigdy tą drugą, nie chciała być nigdy tą, którą opuszcza się w nocy tylko po to, aby mężczyzna mógł wrócić do swojej żony. Augustus był jej przyjacielem, prawda? Nie wyjdzie z tego nic poza to, co sobie przyrzekła, tak?
– Imogen się nazywa, jest felietonistką – tak, sprawdzała to z kim jest w związku Augustus jak jeszcze opuściła szkołę. Już wtedy wiedziała, że bierze ślub, a potem katowała swoje serce czytając o życiu matki i żony jakie opisywała Imogen w swojej gazetce od siedmiu boleści. Ta kobieta była naprawdę ładna. Cudowna. Na samą myśl opróżniła kolejną lampkę wina krzywiąc się przy tym. Nigdy nie wypiła tak szybko dwóch lampek wina, więc od razu czuła już delikatnie błądzący błędnik w jej głowie. Sama odstawiła swoją pustą lampkę na stoliczek obok kanapy i wtuliła się w rudowłosą kobietę z kolejnym ciężkim westchnięciem. – Ja wiem, że ma żone, wiem, że ma dzieci, wiem, że nic z tego nie będzie. On chce przyjaźni. Chce zobaczyć jak będzie. Tęskniłam trochę za nim. Zawsze wyciągał ze mnie dobre rzeczy o dziwo. – gdy Olivia w końcu się odsunęła, Ave nalała im kolejną porcję alkoholi. – Faceci są beznadziejni, a ja mam talent do spotykania tych nieodpowiednich, więc jestem świadoma, że z nim nic nie będzie. Chce zerwać plaster.
Uśmiechnęła się na jej porównania. Nie potrafiła ich przyjąć z ponurą miną, bo zabawnie brzmiało psioczenie na Augustusa, gdy jej przyjaciółka mówiła rymami. Zachichotała nawet i usiadła z powrotem na kanapie upijając łyka wina i zagryzając potem wargę.
– Chce byś po prostu o tym wiedziała, abyś mi te głupoty z głowy powywalała. – odpowiedziała jej patrząc na nią z uniesioną brwią. – Nie umiem teraz brać tego na poważnie. Nie wystawił mojej miłości, bo to ja mu kazałam o sobie zapomnieć, ale nawet jeśli bym powiedziała, że ma ze mną zostać to ojciec by go pewnie wydziedziczył. Znasz tych Rookwoodów. Są mega dziwni – wzdrygnęła się na samą myśl o ojcu Augustusa, którego widziała może raz w życiu, gdy była odwiedzić Brenne w jej pracy.