Słowa, które wypowiadał jej towarzysz nie były dla niej faktem przyjemnym. Co jeśli Jo doprowadził do sytuacji, w której… był z kobietą? Spojrzała na niego i wiedziała od razu, że mężczyzna był do tego zdolny. Milczała dłuższą chwilę próbując go rozgryźć, a na jej ustach mimo to błąkał się delikatny uśmiech. Nie wiedziała jak wytłumaczyć temu mężczyźnie, że nie powinien mieszać się w takie sprawy życia Gio. On sam powinien zdecydować kiedy będzie dla niego odpowiednia pora na związek. Sama Kim chciała, aby jej towarzyszył w podróżach, ale nie mogła go zmusić do wyjazdu. Ile jednak by dała, aby Gio w końcu powiedział co do niej czuje.
– Nie możesz zmusić go do mariażu – odpowiedziała w końcu po dłuższym czasie milczenia. – Sam powinien zdecydować z kim chce spędzić życie. Nie możesz postawić go przed faktem dokonanym. Musiałaby to być osoba, która akceptuje każdy aspekt jego duszy – przysunęła się do niego i lekko uderzyła go w bok – Ktoś odważny – spojrzała na niego z zadziornym błyskiem w oku, takim łobuzerskim i urokliwym. – Co chciał mi powiedzieć? Albo inaczej… to co chciał powiedzieć, powie mi w końcu? – zapytała odwracając wzrok od swojego rozmówcy.