Dyskusja Erika z Mavelle trwała dłużej, niż zakładała. Nie mieli teraz czasu na pogawędki, szczególnie, jeśli ten ktoś w oknie ich zauważył. Skąd mogli wiedzieć, czy ma dobre zamiary, czy wręcz przeciwnie? Miała nadzieję, że Longbottom szybko dojdzie do siebie, albo faktycznie pójdzie sprawdzić tę zupę. Tyle, że gdy wtrąciła się w rozmowę chyba wreszcie się ogarnął. Mieli jednak farta. Nie miała pojęcia, gdzie podział się Cain, przez chwilę przeszło jej przez myśl, że nie powinni go zostawiać samego. Kto wie, czy w tym drugim domu nic mu się nie przytrafiło. Tyle, że czas ich naglił, ktoś, kto był w ich domu wiedział, że znajdują się na podwórku. Musieli działać szybko.
Bones zaczęła coś majstrować przy drzwiach, Ruda niestety niezbyt wiele widziała z odległości w której się znalazła. Także nie miała pojęcia, co brygadzistka tam kombinuje. Nie chciała też tracić czasu, to było zupełnie bez sensu.
Podeszła do najbliższego z okien, które znajdowało się na parterze. Wyczarowała sobie światło, żeby poświecić w szybę, ciekawa, czy dostrzeże coś za oknem. Nie miała zamiaru pchać się do drzwi, bo znajdował się tam już Erik i Mavelle, najlepiej by było, gdyby każde z nich weszło do budynku z innej strony, to by im dawało przewagę. Przynajmniej zdaniem panny Wood.
Jako, że była człowiekiem czynu, a nie słów machnęła różdżką i burknęła pod nosem zaklęcie, które miało za zadanie wybić szybę z okna a raczej wyczarować siłę, która rozwali szkło. Chciała wleźć do środka z tej strony, ewentualnie odwrócić uwagę od tego, co działo się przy drzwiach, bo skoro nadal tam stali, to oznaczało, że nie udało im się jeszcze wejść do środka. Może oknem będzie prościej, miało się okazać już za chwilę.
kształtowanie siły, która wybije okna
Sukces!
Slaby sukces...