Wybór okazał się być dla Norki prostszy, niż zakładała. Nie sądziła, że tak szybko podzieli się z prowadzącą swoją decyzją. Wydawało jej się, że dobrze trafiła. Nie wiedziała zbyt wiele o mężczyznach, którzy również znajdowali się na scenie, jednak starała się wyciągnąć, jak najwięcej mogła z tego, co mówili. Zdawała sobie sprawę, że mogło to być mylne, w końcu każdy z nich mógł kłamać. Tyle, że panna Figg nie potrafiła wyczuć kłamstwa, była naiwna, ale nie ma się jej co dziwić, mało kto miał tak czyste serce jak ona i każdemu dobrze życzył. Należała do tych osób, które chciały pomóc wszystkim wokół, wierzyła bowiem, że z każdej, nawet najbardziej okropnej sytuacji jest wyjście, a każdy mógł się zmienić na lepsze. Gdyby się dało, to pewnie zbawiłaby cały świat.
Ustawiła się obok tej ścianki, gdzie miała się znaleźć, aby zobaczyć mężczyznę, którego wybrała. Trochę się denerwowała, nie miała pojęcia czego się spodziewać. Gdy tylko zatrzymała się przy ściance ona zasunęła się, dzięki czemu wreszcie mogła rzucić okiem na kandydata numer trzy. Uśmiechnęła się przy tym od ucha do ucha chcąc zrobić na nim dobre wrażenie. Nie miała pojęcia, czy zjawił się tutaj z własnej woli, czy tak jak ona został sprowadzony do Dziurawego Kotła pod jakimś pretekstem, a chciała, aby czuł się dobrze w jej towarzystwie. Już zaraz, za moment zejdą razem z tej sceny, a ci wszyscy ludzie przestaną się im przyglądać. Zwróciła uwagę na jego koszulę, która nie należała do typowych, doceniła to nawet, bo Norka uwielbiała ekstrawagancki ubiór, a większość mężczyzn zdecydowanie trzymała się klasycznego stylu. Wyróżniał się na ich tle.
Maska mężczyzny rozsypała się w płatki róży, całkiem sprytne zaklęcie. Z ciekawością spojrzała na jego lico. Nie miała żadnych oczekiwań w zasadzie, więc nie rozczarowała się w żaden sposób, tyle, że po piekarzu nie spodziewała się takiej nietuzinkowości, aczkolwiek nie widziała w tym nic złego. Urodę miał ciekawą, na pewno nie można było powiedzieć, że nie jest przystojny, ale dla Figg wygląd nie był specjalnie istotny, chociaż wiadomo, że przyjemnie było mieć i na kogo popatrzeć.
Mężczyzna unikał widoku widowni, może się po prostu wystraszył tych wszystkich oczu, które były teraz skierowane właśnie ku nim. Zastygła na chwilę, gdy usłyszała, że ich nagrodą jest wspólny wyjazd do Paryża, tego się nie spodziewała, było to dosyć mocno zobowiązujące, może jednak wreszcie pojawiła się opcja, aby na krótką chwilę wyrwać się z Londynu i zapomnieć o tym wszystkim, co działo się wokół? Może właśnie tego potrzebowała. Nie miała jednak pojęcia, czy ten kawaler podejdzie do tego równie entuzjastycznie.
- Wybaczam, nie masz się, czym przejmować. - Powiedziała cicho, lekko speszona. Pierwszy raz znalazła się w sytuacji jak ta, do tego wszystkiego przed oczami tylu osób, ona w przeciwieństwie do Flynna faktycznie czuła się nieco zawstydzona. Mieli szczęście, że mogli już skierować się do wyjścia ze sceny.
Skorzystała z ramienia, które jej zaoferował, aby mogli wspólnie opuścić to miejsce. Wydawać się mogło, że wszystko zmierzało ku szczęśliwemu zakończeniu. W przypadku Norki jednak nic nie mogło być takie proste, prawda? Życie musiało jej przypomnieć o tym, że jest pierdołą, że zawsze powinna być czujna, bo kiedy na moment się zapomni, to wszystko zaczyna się sypać.
Kiedy zbliżyli się do tych schodów, które dzieliły ich od zaplecza (do którego tak bardzo każde z nich chciało dotrzeć) Norka poślizgnęła się na płatkach róż. Poślizgnięcie właściwie brzmiało nawet zbyt delikatnie na określenie tego, jak spektakularnie wyjebała się na plecy, próbowała ratować się przytrzymując mocniej swojego towarzysza za rękę, jednak to nie pomogło. Poskutkowało wręcz odwrotnie - pociągnęła go ze sobą na podłogę, mogła jednak zdecydować się na płaskie buty, bo te obcasy okazały się być jednak za bardzo problematyczne.
Skończyło się więc na tym, że panna Figg i jej dzisiejszy wybranek oglądali podłogę, a raczej wili się po niej jak dwa piskorze.