Nie spuszczał swojego przenikliwego spojrzenia z Roberta, którego zdecydowanie było łatwiej przejrzeć. Poświęcał mu teraz pełnię swojej uwagi, dostrzegając również to że młody Mulciber starał się robić dobrą minę do złej gry. Uniesiona w górę brew świadczyła o tym, że nieszczególnie wierzy w jego słowa. Zdecydowanie nie wyglądało na to, aby było wszystko w porządku. Splótł ramiona na klatce piersiowej, w czym nie przeszkadzało mu trzymanie zapalonego papierosa i różdżki w drugiej dłoni. Po chwili znów podniósł prawą dłoń, aby wypełnić dymem tytoniowym swoje płuca i strzepnąć popiół na podłogę strychu. W takiej sytuacji były dwie opcje: Chester to mógł wszystko zignorować i wrócić do swojego pokoju, w którym czekała na niego przygotowana przez skrzata późna kolacja i wygodne łóżko albo mógł spróbować wyciągnąć z tego uczniaka wszystkie szczegóły i tym samym poznać prawdziwe przyczyny jego zachowania.
— Nie wydaje mi się, aby było wszystko w porządku. — Stwierdził poważnie, spoglądając na niego z większą dozą podejrzliwości. — Jak może poczekać do rana to zostaw list na tacy w korytarzu, skrzat domowy wyśle wszystkie listy. — Zasugerował koledze swojego brata. Pozostawienie tego skrzatowi domowemu było podyktowane wygodą mieszkańców tej posiadłości.
— Dzisiaj mi się przedłużyło, zaczynam się przyzwyczajać się do tego, że to już norma kiedy poza pracą uczęszczam jeszcze na kurs aurorski. — Wyjaśnił Robertowi przyczyny swojego późnego powrotu do domu. Odbywany przez niego kurs aurorski nie zwalniał go od pełnienia służby. Chwilowe odejście od głównego tematu nie sprawiło, że o nim zapomniał. — Jeśli będzie się dobrze uczyć, zostanie Brygadzistą i zapisze się po wymaganym okresie służby w BUMie na szkolenie aurorskie to będzie mieć szansę nim zostać, o ile dotrwa do końca i przystąpi do egzaminu. — Każdy, kto chce zostać Aurorem, musi zacząć się do tego przygotowywać jeszcze w czasach Hogwartu. Jeśli uzyska odpowiednio wysokie oceny w OWUTEMów to będzie to dopiero początek, bowiem potem praca i kurs, którego ukończenie zależało od zdania niezwykle trudnego egzaminu. Chester zamierzał ukończyć to szkolenie i zdać ten egzamin. Nie uszło to jego uwadze, że Mulciber się odsuwa przed dymem tytoniowym.
— Do tego nie każdy się nadaje. To bardzo obciążająca fizycznie i psychicznie praca, obarczona dużym ryzykiem doznania poważnego uszczerbku na zdrowiu albo nawet utraty życia. — Chcący zostać Aurorem Chester teraz mógł wydawać się szaleńcem, któremu własne zdrowie i życie niemiłe, jednak to była świadomie podjęta przez niego decyzja.
— Czemu ten list jest zaadresowany do Aureliusa Burke? Co ty masz z wspólnego ze sprawą zamordowanej uczennicy? — Zapytał wprost, z powagą dobrze słyszalną w głosie. Liczył na to, że Robert mu powie o wszystkim tu i teraz zamiast postawić go w sytuacji zgłoszenia zdarzenia swoim przełożonym. W chwili obecnej zakończył swoją służbę i nie chciał stawiać na nogi całego domu nagłym przybyciem pozostałych pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa. Martwa szlama będzie tak samo martwa i też mogła poczekać do rana. W końcu nie powróci do żywych przez noc. Ostatecznie to, czy Roberta czekała rozmowa z innymi pracownikami tego wydziału zależało od tego, co mu powie.