Nie miała pojęcia, gdzie się przenieśli. Nie wiedziała, czy to sen, czy jawa. Miało się to wyjaśnić za chwilę. Miejsce nie było znajome. Obskurna chata na którą teraz spoglądała nie znajdowała się na pewno przy Alei Horyzontalnej.
Próbowała rozpoznać to miejsce, jednak jej nie wyszło. Nigdy wcześniej tutaj nie była. Spojrzała na Rolpha, szukając jakiś wyjaśnień. Zauważyła, że zrobił się jeszcze bledszy niż normalnie, musiało to być dla niego niekomfortowe, tylko dlaczego?
Dopiero po dłuższej chwili dostrzegła znajomą sylwetkę, która znajdowała się przed chatą, odwróciła się ponownie w stronę narzeczonego, żeby sprawdzić, czy nadal znajduje się obok, przecież nie mógłby znaleźć się przed budynkiem tak szybko. To musiało być jakieś wspomnienie, bo Rolph nadal stał koło niej, a ten w oddali wydawał się być młodszy.
Nie opowiadał jej nigdy o tej sytuacji, dom płonął, czego tu szukał i dlaczego go zniszczył? Nie wiedziała, czy powinna pytać, może dobrze by było uzyskać odpowiedzi, tylko, czy chciał jej ich udzielić.
Nie miała zamiaru powodować u niego większego dyskomfortu, podeszła więc po prostu do niego i uścisnęła jego dłoń, aby wiedział, że ma jej wsparcie, że nie musi nic mówić, miała nadzieję, że to wystarczy, aby poczuł się lepiej. Jego tajemnice przy niej był bezpieczne, mógł mieć pewność, że nikomu nie piśnie ani słowa. Przecież też nie bardzo miałaby o czym powiedzieć, bo nie rozumiała tej całej sytuacji, nie wiedziała, co się właściwie wydarzyło.
Nim zdążyła zareagować jakoś bardziej na tę sytuację przenieśli się do Alei Horyzontalnej. Już po wszystkim? Spojrzała na Rodolphusa, który klęczał na ziemi. Chciała do niego podejść, tyle, że jej się to nie udało. Dziewczynka ponownie zapaliła zapałkę, a oni mieli ponownie stracić grunt pod nogami.
Znajdowali się na wybrzeżu, o czym świadczyło głośne uderzanie fal o klify. Deszcz padał, a raczej zacinał okropnie, bo czuła ostre krople, które uderzały jej w twarz. Zauważyła też chatę, wyglądała znajomo. Musiało być to to samo miejsce, co poprzednio. Teraz jednak nie mieniło się ogniem. - Gdzie my jesteśmy? - Zapytała cicho, bo nie miała pojęcia, gdzie się znajdowali.