Norka zwyczajowo dla siebie spędzała czas w kuchni - miejscu, w którym czuła się najlepiej. Przygotowywała nowe ciasto na świąteczne pierniczki, w końcu Yule zbliżało się wielkimi krokami, a z nim jarmarki świąteczne. Musiała stworzyć coś specjalnego, co zachwyciłoby klientów. Wiedziała, że to ważne. Powinna się wyróżnić, aby jej marka stała się rozpoznawalna, a wtedy będzie mogła wreszcie spełnić swoje marzenie i otworzyć cukiernię, o której śniła od lat.
Myślała przy tym o wczorajszej rozmowie z Patrickiem, opowiedział jej nieco więcej o tym, co działo się aktualnie na świecie, otworzył oczy i spowodował, że Norka zdecydowała się zaangażować w pomoc takim jak ona. Sytuacja polityczna była dosyć napięta, musieli bronić tych, którym mogła stać się krzywda przez to, że nie należeli do czarodziejskiego świata od pokoleń. Nie rozumiała tego powodu, nigdy nie umiała dostrzec o co im chodziło. Czy naprawdę to, czy czarodzieje mieli czystą krew było, aż tak bardzo istotne?
Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk drzwi, które się otworzyły. Właściwie to przypominało bardziej wjazd na chatę jakiegoś magicznego stworzenia, aż podskoczyła, bo zupełnie się tego nie spodziewała, tak jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji.
Na całe szczęście gość od razu się odezwał. Znała ten głos bardzo dobrze, uspokoiło ją to nieco. - W kuchni. - Odkrzyknęła, chociaż nie czuła, żeby była taka potrzeba, to było pomieszczenie w którym praktycznie zawsze się znajdowała, kiedy była w domu. Nie miała pojęcia, co spowodowało, że Thomas wszedł tutaj tak bardzo rozemocjonowany, zapewne za chwilkę się dowie.
- NORA, w kuchni. - Odkrzyknęła jeszcze, bo miała wrażenie, że jej nie usłyszał. Mabel była u Longbottomów, Brenna miała akurat wolne więc wzięła ją do siebie. - Wyglądasz, jakbyś zobaczył smoka, co się stało? - Spojrzała na brata znad blaszki, w której układała pierniczki, które miały zaraz trafić do pieca. Jeszcze chwila, a się upieką i będa naprawdę smaczne. Włożyła w ich stworzenie naprawdę dużo serca, wierzyła w to, że wyjdą przepyszne jak zawsze i zachwycą wszystkich. Oczywiście nie mogło być inaczej.