16.11.2022, 01:15 ✶
[Opis]Grała mecz, jeszcze przed chwilą była na boisku, a jakimś cudem znalazła się w szpitalu. Ryzyko w jej karierze było normalne, jednak gdyby nie ta cholerna Gerogina to nie spadłaby z miotły. Spadła to może za dużo powiedziane, na całe szczęście była bardzo blisko ziemi, kiedy tamta zrzuciła ją na ziemię. Wylądowała na felernym palcu, środkowym! Okazało się, że na boisku nie było na tyle kompetentnego medyka, który potrafiłby go jej złożyć, ba jakimś cudem nie było tam dzisiaj żadnego lekarza. Będzie musiała przedyskutować ten temat z trenerem, bo jakim cudem właściwie do tego doszło? Na to pytanie nikt nie potrafił udzielić jej odpowiedzi.
Skończyła już wizytę u medyka. Złożył jej palec, miała iść do domu, no właśnie - miała. Kiedy schodziła po schodach z ostatniego piętra, gdzie znajdował się specjalista od połamanych kończyn usłyszała huk. Nie miała zielonego pojęcia, co się dzieje. Marzyła jedynie o tym, żeby znaleźć się w swoim cholernym łóżku i mieć za sobą ten dzień. Przez to, że spadła z miotły przegrały mecz, będzie teraz musiała wysłuchiwać jaka jest fatalna, a teraz ten huk.
Heather pomimo swojego młodego wieku nie należała do osób strachliwych, nadal szła dzielnie po schodach, wypatrując źródła tego całego zamieszania. Zeszła do recepcji, wtedy zauważyła, że jest gorzej niż myślała.
Drzwi wejściowe były rozwalone, przeniosła z nich wzrok na kobietę, która wyglądała dość specyficznie, a później, później dostrzegła jakąś roślinę, która zaczęła zajmować ściany szpitala. O co w tym wszystkim chodziło?
Heather się wystraszyła, zobaczyła, że kobieta chce zrobić krzywdę dziewczętom, które były w podobnym wieku do niej, już ona na to nie pozwoli. Wbiegła między nie, jako, że była wystraszona, bo emocje, które nią targały były różne, jej ukryta zdolność zareagowała automatycznie. Jak zawsze, gdy ogarniał ją lęk. Nagle wszystko zaczęła zalewać woda. - Nie wystarczą Ci, nie dotkniesz ich.- Powiedziała do kobiety, która wyglądała, jakby wybrała się z lasu na wycieczkę pierwszy raz do miasta. Nie miała pojęcia, jak to się wszystko skończy i czego właściwie była świadkiem.
Skończyła już wizytę u medyka. Złożył jej palec, miała iść do domu, no właśnie - miała. Kiedy schodziła po schodach z ostatniego piętra, gdzie znajdował się specjalista od połamanych kończyn usłyszała huk. Nie miała zielonego pojęcia, co się dzieje. Marzyła jedynie o tym, żeby znaleźć się w swoim cholernym łóżku i mieć za sobą ten dzień. Przez to, że spadła z miotły przegrały mecz, będzie teraz musiała wysłuchiwać jaka jest fatalna, a teraz ten huk.
Heather pomimo swojego młodego wieku nie należała do osób strachliwych, nadal szła dzielnie po schodach, wypatrując źródła tego całego zamieszania. Zeszła do recepcji, wtedy zauważyła, że jest gorzej niż myślała.
Drzwi wejściowe były rozwalone, przeniosła z nich wzrok na kobietę, która wyglądała dość specyficznie, a później, później dostrzegła jakąś roślinę, która zaczęła zajmować ściany szpitala. O co w tym wszystkim chodziło?
Heather się wystraszyła, zobaczyła, że kobieta chce zrobić krzywdę dziewczętom, które były w podobnym wieku do niej, już ona na to nie pozwoli. Wbiegła między nie, jako, że była wystraszona, bo emocje, które nią targały były różne, jej ukryta zdolność zareagowała automatycznie. Jak zawsze, gdy ogarniał ją lęk. Nagle wszystko zaczęła zalewać woda. - Nie wystarczą Ci, nie dotkniesz ich.- Powiedziała do kobiety, która wyglądała, jakby wybrała się z lasu na wycieczkę pierwszy raz do miasta. Nie miała pojęcia, jak to się wszystko skończy i czego właściwie była świadkiem.