20.11.2023, 22:04 ✶
Mimo iż trafili do z pozoru bezpiecznego miejsca, Rodolphus był spięty. Nie czuł się komfortowo w tej sytuacji, ale z drugiej strony - kto by się czuł dobrze na jego miejscu? Czy gdyby weszli do wspomnień Bellatrix, on tak samo by ją zapewniał, że będzie dobrze?
A nie będzie dobrze. Zobaczyła coś, czego tak zazdrośnie strzegł. Miał tylko szczęście, że tajemnicza dziewczynka nie pokazała Bellatrix wspomnień z Robertem. Wtedy musiałby ją wtajemniczyć, co było cholernie niebezpieczne. Rodolphus zamknął oczy i przygotował się na kolejny skok w Horyzontalną.
Tyle, że taki nie nastąpił.
Mężczyzna otworzył powoli oczy. Wciąż stali w jego pokoju, ramię w ramię. Z ogrodu dochodziły śmiechy. Śmiech jego matki i chyba głos ojca.
- Zdążyłem zauważyć. Nie powinnaś była tego widzieć, to niebezpieczne - powiedział, po raz pierwszy odkąd weszli do jego głowy patrząc na narzeczoną. Nie wyglądał na przerażonego, tylko skonfundowanego. Był też wyraźnie zaniepokojony, ale na pewno nie można było tego nazwać przerażeniem. - Nie wiem który teraz mamy rok.
Powiedział takim tonem, jakby właśnie relacjonował jej, co jadł na śniadanie. Rozejrzał się po pokoju, a potem z pewnym wahaniem podszedł do biurka. Zmarszczył brwi w zamyśleniu.
- To chyba przerwa w Hogwarcie - powiedział z wyczuwalną nutą wahania w głosie. Chciał przerzucić kilka kartek papieru, ale ze zdziwieniem odkrył, że nie jest w stanie ich złapać. Próbował kilka razy, ale nie mógł. Spojrzał na Bellatrix. - Mam dziwne wrażenie, że to był dzień, w którym nasi rodzice podjęli decyzję o zaręczynach.
A nie będzie dobrze. Zobaczyła coś, czego tak zazdrośnie strzegł. Miał tylko szczęście, że tajemnicza dziewczynka nie pokazała Bellatrix wspomnień z Robertem. Wtedy musiałby ją wtajemniczyć, co było cholernie niebezpieczne. Rodolphus zamknął oczy i przygotował się na kolejny skok w Horyzontalną.
Tyle, że taki nie nastąpił.
Mężczyzna otworzył powoli oczy. Wciąż stali w jego pokoju, ramię w ramię. Z ogrodu dochodziły śmiechy. Śmiech jego matki i chyba głos ojca.
- Zdążyłem zauważyć. Nie powinnaś była tego widzieć, to niebezpieczne - powiedział, po raz pierwszy odkąd weszli do jego głowy patrząc na narzeczoną. Nie wyglądał na przerażonego, tylko skonfundowanego. Był też wyraźnie zaniepokojony, ale na pewno nie można było tego nazwać przerażeniem. - Nie wiem który teraz mamy rok.
Powiedział takim tonem, jakby właśnie relacjonował jej, co jadł na śniadanie. Rozejrzał się po pokoju, a potem z pewnym wahaniem podszedł do biurka. Zmarszczył brwi w zamyśleniu.
- To chyba przerwa w Hogwarcie - powiedział z wyczuwalną nutą wahania w głosie. Chciał przerzucić kilka kartek papieru, ale ze zdziwieniem odkrył, że nie jest w stanie ich złapać. Próbował kilka razy, ale nie mógł. Spojrzał na Bellatrix. - Mam dziwne wrażenie, że to był dzień, w którym nasi rodzice podjęli decyzję o zaręczynach.