Otto wraz ze swoją wspaniałą małżonką nie byliby sobą gdyby z samego rana nie posłali sowy z prezentem oraz życzeniami dla ich ukochanej Nory. Problem był jednak taki, że Bimberek postanowił sobie trochę skrócić drogę o czym nie bardzo wiedzieli. Mały cwaniak oczywiście wrócił do Doliny i nie omieszkał wspomnieć ani słowa o swojej pomyłce. Cóż, pozostało wierzyć, że kuzynki się ze sobą jakoś dogadają w kwestii przekazania prezentu.
Wszystko niby było załatwione... No właśnie, czy aby na pewno wszystko? Pani Abbott coś od rana miała zbyt dobry humor, zupełnie jakby coś kręciła albo miała jakiś niecny plan. Nic złego nie było w dobrym humorze, wręcz przeciwnie ale stawało to się podejrzane kiedy nie chciała napomknąć ani słowem odnośnie tego co ją tak bawiło.
Plan, tudzież wizja Józi została mu przekazana na obiedzie. Była krótka i zwięzła - Pojedziesz do Nory do Londynu. Otto nie miał z tym najmniejszego problemu bo z jednej strony święto... ale tak bez niej? Bez swojej życiowej przewodniczki? A co jeżeli ktoś go o coś zapyta, na przykład o drogę? Albo każe mu coś przeczytać? Albo on sam się tam zgubi? Żaden z argumentów nie przeszedł i został tym samym postawiony przed faktem dokonanym. Józia wspomniała coś o tym, że jest już dorosłym facetem i na pewno ktoś mu pomoże w tym Londynie jak się zgubi.
Galowo ubrany, wypucowany jak jakiś niemowlak, wyruszył w drogę i koniec końców dotarł pod wskazany adres, pytając uprzednio kilku przechodniów o ten przepiękny przybytek. Kulturalnie zapukał jakby przyszedł właśnie do sąsiada i po chwili otworzył drzwi. Na tej wsi to jednak żyło się trochę inaczej, niż w mieście - Córuchna! Niech no ja Cię uściskam! - rozłożył ręce na widok ich małej-dużej Nory - Ależ się wystroiłaś! No ale pięknej kobiecie to we wszystkim ładnie - skomplementował, podchodząc i pozwalając sobie skraść wujkowego całusa w polik - Wszystkiego najlepszego ode mnie i mojej najdroższej małżonki, cioci Twojej, Józefiny. Niestety nie mogła przybyć sama jeno zajmuje się gospodarstwem i mnie tu wysłała... Ale ściska i całuje również. Zdrowia i szczęścia Przepióreczko nasza! - dodał, wręczając Norze jeszcze jedną butelkę wina z kokardką.