Dawno w tej kuchni nie było czuć takich przyjemnych zapachów. Samuel nie potrafił gotować, udawało mu się jakoś przeżyć jedząc kanapki, czy inne podobne zupełnie niewymagające potrawy, także to śniadanie to była całkiem przyjemna odmiana.
Czekał, aż Jackie zasiądzie z nim przy stole. Mogli zjeść razem, w milczeniu, lub nie. Nie potrzebował nie wiadomo jakiejs uwagi, czy rozmów, istotne było to, że siostra znajdowała się obok. Dobrze było mieć ją znowu przy sobie. Nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo mu jej brakowało. Nie miał pojęcia, czy i kiedy znowu wyruszy w podróż. Nie pytał, czy znalazła to, czego szukała. Nie zamierzał tej jej zatrzymywać, nie taka była jego rola. Musiał ją wspierać, po prostu, w każdej decyzji którą podejmie. Wydawało mu się, że to jest najbardziej słuszne.
Poczekał, aż siostra nałoży sobie posiłek, po czym sam sięgnął po tosty i bekon. - Pięknie pachnie. - Dodał jeszcze uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Nie mógł się doczekać, aż skosztuje to, co przygotowała siostra. Jadł w ciszy, nieładnie tak rozmawiać podczas posiłku.
Nie miał wielkich wymagań. Czuł, że nie może mieć. Nie zasługiwał na nie. Powinien się cieszyć z tych drobnostek, które dla niektórych mogły nie znaczyć nic. Brał to, co dostawał od życia, bo wiedział, że może być gorzej. Jego oczekiwania nie były zbyt wielkie - nigdy. Może to był właśnie błąd? To jego myślenie, że nie zasługuje na nic lepszego, przywykł jednak do tego, że tak już było. Nie walczył dla siebie o nic więcej, bo dlaczego by miał? Zdawał sobie sprawę, gdzie jest jego miejsce w ogólnoprzyjętej hierarchii. Miał jednak nadzieję, że chociaż jego siostrze uda się coś osiągnąć, w przeciwieństwie do niego miała wiele do zaoferowania, szkoda by było, żeby jej umiejętności się zmarnowały. Dlatego też zawsze starał się ją wspierać, dodawał odwagi, czuł, że warto. Będzie mógł się kiedyś pochwalić, że to jego siostra, kiedy już o nim zapomni. Miał wrażenie, że to nadejdzie, jeśli uda jej się zrobić wielką karierę, bo kto chciałby wracać do miejsca jak to? Nieduolnego brata i ojca alkoholika. Nikt.
Uniósł wzrok znad talerza, kiedy siostra się odezwała. Wpatrywał się w nią dłuższą chwilę. - Pójdę z tobą. - Jeśli bała się iść sama, to powinien być obok, żeby ją wspierać. Naprawdę dobrze, że zaczęła myśleć o wizycie u magimedyka, może ktoś znajdzie jakieś remedium na jej przypadłość.
- Popytam, może ktoś zna kogoś godnego polecenia. - Nie wiedział, czy ogłoszenie w gaziecie to dobry pomysł, mogliby się do niej odezwać jacyś oszukani medycy, bez żadnego doświadczenia, którzy chcieliby zarobić na jej nieszczęściu. Zdecydowanie bezpieczniej było trafić do kogoś z rekomendacji.
Spędzili razem jeszcze trochę czasu, wymieniając się półsłówkami i jedząc to pyszne śniadanie, które zrobiła jego siostra, a później wrócili do codzienności.