Avelina była wykończona, czuła jak jej mięśnie drgają od stresu i nadmiernego wysiłku. Nie stoczyła zbyt wielu walk, ale mimo wszystko wydarzenia, które zadziały się na statku odcisnęły na niej piętno, a zwłaszcza na jej umyśle. Nie zdążyła pożegnać się z Augustusem, jedynie udało jej się rzucić mu ostatnie spojrzenie, ale będzie musiała z nim porozmawiać, zakończyć tę relacje. Nie była dla niej zdrowa, a ostatnie dni pokazały, że nie była w stanie ukrywać tego przed przyjaciółmi. Gdy wszyscy wylądowali zdrowi na lądzie zdała się na Brenne. Razem wrócili do Londynu – oni poszli do Ministerstwa, a Avelina do swojego domu, gdzie na szybko się umyła, przebrała w prostą, beżową sukienkę, wygodne pantofle, włosy zostawiła w nieładzie, bo nie miała czasu na ich ogarnianie, więc okalały jej twarz w swoim niesfornym stylu. Usta przemalowała standardowo czerwoną szminką i wyszła z domu, gdzie spotkała się z Longbottomami. Miała dwa prezenty, jeden był od wujka Otto, bo sowa zawędrowała do niej, a nie do Nory, a drugi był od niej samej. Dla samej Nory miała po prostu pozytywkę, którą wysłali jej rodzice – grała ulubioną melodię w zależności od potrzeby posiadacza. Bardzo przyjemna i uspokajająca rzecz, a nie od dziś wiadomo, że muzyka miała wielką moc.
Była na siebie wściekła, że poszła na ten statek, ale jednocześnie nie zniosłaby myśli, że jej przyjaciele tak bardzo narażali życie. Chyba brak świadomości o tym, co się im przydarzyło byłby jeszcze większy. Była nadal milcząca, nie było to jednak jakoś szczególnie podejrzane, zawsze mało mówił. Zastanawiała się, co to była za perła i czemu tak uparcie się jej trzymała. Nie chciała mieć żadnych pamiątek po tym, co działo się na statku, ale nie mogła się pozbyć tej perły. Utkwiła przy niej jak pryszcz przed pierwszą randką z chłopakiem – no nie pozbędziesz się tego za żadne skarby. Weszła do środka i namierzyła wzrokiem Norę, uśmiechnęła się do niej. Avelina była zmęczona, senna, ale próbowała ten fakt zignorować. Podeszła do swojej kuzynki, która wyglądała jak radosna landrynka, co nawet spowodowało, że poczuła się lepiej.
– Wszystkiego najlepszego kochanie – uściskała ją mocno. – Życzę ci samych sukcesów, aby twoje ukochane miejsce rozkwitało i przede wszystkim zero zmartwień – chciałaby, aby Nora się nie martwiła. – Proszę. Sowa wujka Otto przyleciała do mnie zamiast do ciebie, a tu ode mnie – wręczyła jej dwa pakunki i list zaadresowany do Nory. Ucałowała jej policzek, a potem podeszła do wujka, aby i jego uściskać zostawiając miejsce dla Erika i Brenny. Sama Avelina była zmęczona i głodna. Zaczęła się rozglądać po miejsce patrząc na cały wystrój, który mogła określić jako ten magiczny i przyjemny. Nora naprawdę się postarała, cieszyła się, więc, że udało jej się dotrzeć i jej nie wystawiać w tym dniu.