Futro, które miałaś na sobie powodowało, że wydawałaś się jeszcze bardziej mniejsza, ale postawa twoja i spojrzenie skutecznie sprawiało, że kilka osób odwracało od ciebie wzrok, gdy tylko na nich spojrzałaś. Nie mogłaś na to pozwolić, aby ktoś uznał cię za słabą nawet jeśli twoja siła fizyczna faktycznie była marna. Pod spodem miałaś część mundurku szkolnego, ale nie był on typowy jak w normalnych szkołach, był to strój wygodny i bojowy, abyś mogł przetrwać w lesie. Byłaś wdzięczna Hjalmarowi, że zadbał o to, abyś mogła cokolwiek stąd widzieć, więc bez żadnego słowa sprzeciwu ruszyłaś za nim niczym księżniczka dumnie stąpająca za swoim gigantem.
Wysłuchałaś uważnie słów profesora i swoim chłodnym wzrokiem przeczesałaś ludzi dookoła. Byłaś ciekawa z kim miałaś się zmierzyć, a twoje sprawne oko już wytypowało kilka osób, które na pewno się poddadzą. Ty tego nie zrobisz, prawda? Choćbyś miała stracić nogę nie poddasz się, bo wygrana była dla ciebie ważna. Nawet jeśli nie byłaś człowiekiem uzdolnionym bojową wolę przetrwania miałaś wyssane z krwią matki, albo obelgami brata. Nie zniosłabyś powrotu do domu na święta, gdyby dowiedział się, że nie ukończyłaś boju.
– Mój drogi, ja się nie poddaję – spojrzałaś mu w oczy – Ale wiem kto zapewne to zrobi – swoje spojrzenie skierowałaś w stronę jednej pary, była to drobna i przerażona blondynka w parze z chłopakiem, który chciał za wszelką cenę wygrać i ignorował słowa swojej partnerki.
– Idziemy – weszła do lasu jako pierwsza rozglądając się dookoła uważnie. Szukałaś jakichś śladów, rzeczy, które na pewno nie pasują do lasu i nie powinny w nim być. – Co roku zmieniają zasady? – zapytała. Niby kończyła już prawie rok szkolny, ale przez pierwsze cztery lata nie uczestniczyła w Boju, a potem miała problemy ze zdrowiem i zakazano jej brania w nich udziału. To był jej drugi raz kiedy mogła się w końcu wykazać.