Zrobiło się trochę zamieszania przy schodzeniu ze sceny. Pomocnicy ruszyli... na pomoc świeżo upieczonej parze. Chuchali i dmuchali, żeby tylko w stronę organizatorów nie został wytoczony żaden proces o nieprzestrzeganie nieistniejących przepisów BHP.
Na ciemną scenę wtoczył się ktoś z napojem dla Yvonne, a także Peppa z poprawką makijażu i fryzury. Nie, żeby tego potrzebowała. Prowadząca zbyt często zerkała w kierunku męskiej garderoby, jak gdyby liczyła, że któryś z panów wyskoczy i porwie ją ze sobą (chodzi o Kandydata Numer Dwa), ale nadszedł czas na drugą część programu.
Scena została przearanżowana, tak że teraz prawa strona była dla Wybierającego, zaś Kandydatki usiądą po stronie lewej.
Część druga
Rozbłysły światła na scenie. Yvone objęła widownią widzów i przespacerowała się kawałek.
— Rozmawia dwóch kolegów: "Mam za sobą dwa nieudane małżeństwa." "Co się stało?" "Pierwsza żona odeszła..." "A druga?" "A druga nie..." — Przerwa na śmiech. — W naszym programie nie przewidujemy takich przykrych zakończeń. Starannie dobieramy kandydatów, aby wybierający czuł się jak prawdziwy zwycięzca. Przedstawmy naszego drugiego wybierającego! Niewypowiedziany koneser miejskich uroków, obyty w świecie sztuki. Wyróżniają go ciemne oczy romantyka, spoglądające na świat z nadzieją na spotkanie tej jedynej. Droga do gwiazd zwykle prowadzi przez ciernie, jednak droga z nim usłana jest jedynie różami. Zapraszamy Wybierającego!
Yvone zaczęła klaskać na powitanie, a w jej ślady poszła widownia. Wybierający został wypuszczony na scenę. Prowadząca wyciągnęła dłoń do uścisku i zaprosiła do zabrania miejsca.
— Jak możemy się do ciebie zwracać? — spytała, gdy usiedli.
— Wydajesz się być niesamowicie romantycznym, a jednocześnie zdecydowanym mężczyzną. Powiedz nam, czego szukasz w swojej potencjalnej partnerce? — spytała z uśmiechem.