16.11.2022, 17:05 ✶
Uśmiechnął się delikatnie do Percy'ego, być może odrobinę przepraszająco za wyrwanie się z przedstawieniem jego żony, a swojej siostry, ale bardziej odpowiadając na zmartwione spojrzenie, które od niego otrzymał. Miał w nawyku kontrolować przebieg większości rozmów, nawet jeżeli nie bardzo bezpośrednio to podprogowe bądź przez użycie odpowiednich sformułowań i nawet jeżeli była to umiejętność ważna przede wszystkim w jego życiu zawodowym to były momenty, gdy ta niespodziewanie przenikała w bardziej prywatne meandry konwersacji.
- Miło Cię widzieć - odparł krótko w kierunku Bulstrode'a na niego rownież spoglądając - i poznać narzeczoną. - dodał czysto grzecznościowo, chociaż trudno było w tych neutralnych słowach wyłapać cokolwiek innego poza faktycznym przekazem. Elliott pozostawał bardzo na uboczu, co nie było w jego naturze, ale zdawał sobie sprawę, że tak będzie lepiej. Niespełna pare dni temu stracił żonę i nie mógł zachowywać się nazbyt entuzjastycznie. Głównie dlatego, gdy pomiędzy licytującymi pojawiła się prasa zdążył się odsunąć albo wmieszać w tłum, aby nie być sfotografowanym w momentach, w których nie chciał być; przez to nie angażował się też w rozmowę z wieloma uczestnikami oglądając licytacje, przysłuchując się wykrzykiwanym cenom i ich zatwierdzeniom. Nie znalazł w przedmiotach niczego, co byłoby odpowiednie dla niego, a bardziej kobiecej biżuterii nie chciał licytować bo to również byłoby nieodpowiednie w jego aktualnej sytuacji. Jeszcze kto by pomyślał, że pozbył się żony, bo posiadał nową wybrankę. Wzdrygnął się odrobinę na tę myśl - ledwo zauważalnie - bo nawet jeżeli pierwsza część była prawdziwa, tak ta druga byłaby dość irytującą plotką i chciał jej uniknąć za wszelką cenę.
W tłumie zauważał znajome twarze, Eden z mężem, którzy wydawali się żywo o czymś rozmawiać, a ta pierwsza nawet pomachała w stronę Eunice, sporo osób pracujących na codzień w Brygadzie Uderzeniowej czy tez po prostu Departamencie Przestrzegania Prawa - oczywiście, w końcu to do nich pierwszych Longbottomowie wystosowali zaproszenia.
Słysząc listę kolejnych przedmiotów do licytacji przestąpił z jednej na drugą nogę, czego zazwyczaj nie robił, głównie dlatego że w wypowiedzi Brenny padło imię Erika i to w bardzo interesującej sentencji. Malfoy zwrócił głowę ku scenie, uważnie przyglądając się rozwojowi sytuacji. Większość osób, która częściej chętnie losowała fanty ucichła nagle, chyba tak samo zaskoczona jak szepczący coś do ucha swojej siostry Longbottom. Nie był w stanie stwierdzić jak czuł się w tej sytuacji, poza tym, że po usłyszeniu ceny wywoławczej nie mógł powstrzymać się od delikatnego wykrzywienia warg, ni to w prześmiewczości, ni goryczy, ni zadowoleniu - trudno było stwierdzić, chociaż tak naprawdę Elliott chciał po prostu parsknąć pod nosem i też to zrobił, gdy usłyszał cenę podbitą przez Seraphinę Prewett.
Nie patrząc na nikogo ze swoich towarzyszy zmarszczył delikatnie brwi i uniósł dłoń, aby zwrócić na siebie uwagę.
- Tysiąc i jeden galeon. - jego słowa wybrzmiały na tyle głośno w pomieszczeniu, że gest podniesienia ręki mógł wydawać się teraz zbędny. Elliott miał doświadczenie w przemawianiu do sali pełnej ludzi, których uwagę chciał zwrócić, więc nawet jeżeli jego serce zabiło na chwilę mocniej, popędzane ekscytacją związana z rywalizacją to wciąż pozostawał niewzruszony. Rozbawiło go, że Prewett podbiła cenę od razu tak wysoko, więc sam żartobliwie potraktował tę sytuację chcąc zobaczyć kto inny będzie zdeterminawy, aby wybrać się z Erikiem na kolację, miał zamiar podbić cenę odpowiednio wysoko, jeżeli będzie już znał zainteresowanie tłumu, więc pozostawał skupiony na licytacji. Zdawał sobie sprawę, że aby wyjść z Longbottomem do restauracji mógłby go po prostu zapytać, ale tak było zabawniej, będzie licytował do samego końca.
- Miło Cię widzieć - odparł krótko w kierunku Bulstrode'a na niego rownież spoglądając - i poznać narzeczoną. - dodał czysto grzecznościowo, chociaż trudno było w tych neutralnych słowach wyłapać cokolwiek innego poza faktycznym przekazem. Elliott pozostawał bardzo na uboczu, co nie było w jego naturze, ale zdawał sobie sprawę, że tak będzie lepiej. Niespełna pare dni temu stracił żonę i nie mógł zachowywać się nazbyt entuzjastycznie. Głównie dlatego, gdy pomiędzy licytującymi pojawiła się prasa zdążył się odsunąć albo wmieszać w tłum, aby nie być sfotografowanym w momentach, w których nie chciał być; przez to nie angażował się też w rozmowę z wieloma uczestnikami oglądając licytacje, przysłuchując się wykrzykiwanym cenom i ich zatwierdzeniom. Nie znalazł w przedmiotach niczego, co byłoby odpowiednie dla niego, a bardziej kobiecej biżuterii nie chciał licytować bo to również byłoby nieodpowiednie w jego aktualnej sytuacji. Jeszcze kto by pomyślał, że pozbył się żony, bo posiadał nową wybrankę. Wzdrygnął się odrobinę na tę myśl - ledwo zauważalnie - bo nawet jeżeli pierwsza część była prawdziwa, tak ta druga byłaby dość irytującą plotką i chciał jej uniknąć za wszelką cenę.
W tłumie zauważał znajome twarze, Eden z mężem, którzy wydawali się żywo o czymś rozmawiać, a ta pierwsza nawet pomachała w stronę Eunice, sporo osób pracujących na codzień w Brygadzie Uderzeniowej czy tez po prostu Departamencie Przestrzegania Prawa - oczywiście, w końcu to do nich pierwszych Longbottomowie wystosowali zaproszenia.
Słysząc listę kolejnych przedmiotów do licytacji przestąpił z jednej na drugą nogę, czego zazwyczaj nie robił, głównie dlatego że w wypowiedzi Brenny padło imię Erika i to w bardzo interesującej sentencji. Malfoy zwrócił głowę ku scenie, uważnie przyglądając się rozwojowi sytuacji. Większość osób, która częściej chętnie losowała fanty ucichła nagle, chyba tak samo zaskoczona jak szepczący coś do ucha swojej siostry Longbottom. Nie był w stanie stwierdzić jak czuł się w tej sytuacji, poza tym, że po usłyszeniu ceny wywoławczej nie mógł powstrzymać się od delikatnego wykrzywienia warg, ni to w prześmiewczości, ni goryczy, ni zadowoleniu - trudno było stwierdzić, chociaż tak naprawdę Elliott chciał po prostu parsknąć pod nosem i też to zrobił, gdy usłyszał cenę podbitą przez Seraphinę Prewett.
Nie patrząc na nikogo ze swoich towarzyszy zmarszczył delikatnie brwi i uniósł dłoń, aby zwrócić na siebie uwagę.
- Tysiąc i jeden galeon. - jego słowa wybrzmiały na tyle głośno w pomieszczeniu, że gest podniesienia ręki mógł wydawać się teraz zbędny. Elliott miał doświadczenie w przemawianiu do sali pełnej ludzi, których uwagę chciał zwrócić, więc nawet jeżeli jego serce zabiło na chwilę mocniej, popędzane ekscytacją związana z rywalizacją to wciąż pozostawał niewzruszony. Rozbawiło go, że Prewett podbiła cenę od razu tak wysoko, więc sam żartobliwie potraktował tę sytuację chcąc zobaczyć kto inny będzie zdeterminawy, aby wybrać się z Erikiem na kolację, miał zamiar podbić cenę odpowiednio wysoko, jeżeli będzie już znał zainteresowanie tłumu, więc pozostawał skupiony na licytacji. Zdawał sobie sprawę, że aby wyjść z Longbottomem do restauracji mógłby go po prostu zapytać, ale tak było zabawniej, będzie licytował do samego końca.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦