22.11.2023, 20:42 ✶
Gdyby Vincent zapytał, czy ma wymalowane na czole głupotek, Brenna zapewne z radosnym uśmiechem zapewniłaby, że nie, skąd, absolutnie – widać to po prostu w jego oczach. Ale nie zapytał. Obserwowała więc tylko sytuację z pewnym rozbawieniem. Cóż, ona… pakowała się w różne rzeczy – i co zabawne, Vincent był jedną z niewielu osób, które wiedziały, w jak wiele, głównie dlatego, że wiedziała, że a) on nie będzie się martwił b) nie będzie zadawał zbyt wielu pytań c) będzie trzymał język za zębami – ale faktycznie w nieco innego rodzaju niż ta tutaj.
Pewnie powinna mu opowiedzieć pewnego dnia, jak łapała w Ministerstwie Niewymownego, który zgubił spodnie.
Kiedy Vincent usiadł na fotelu i nakazał robić sobie tatuaż, jej brwi jednak powędrowały na moment w górę. Korzystając z tego, że szczęśliwy tatuażysta zabrał się za wybieranie wzoru, Brenna uniosła lekko różdżkę i spojrzała pytająco najpierw na nią, potem na Prewetta, czekając, czy zasygnalizuje, że ma nie ogłuszać charłaka.
Bo nie, nie była na tyle wredna, żeby go wwalać w zrobienie sobie tatuażu. Ale kim była, aby zabraniać mu odrobiny zabawy? Poczekała więc grzecznie, co zadecyduje Vincent, a jeżeli postanowił, że jednak ten tatuaż chce, i nie dał po sobie poznać zmiany zdania nawet wtedy, kiedy igła wbiła się w jego ramię, to…
…kiedy tatuażysta zaczął, posłała Prewettowi łobuzerski uśmieszek i korzystając z tego, że właściciel skupił się na swojej sztuce, przemknęła do przejścia na górę, do mieszkań. Kevina jeszcze nie było, ale przecież mogła zacząć od przeszukania jego lokalu, prawda?
Pewnie powinna mu opowiedzieć pewnego dnia, jak łapała w Ministerstwie Niewymownego, który zgubił spodnie.
Kiedy Vincent usiadł na fotelu i nakazał robić sobie tatuaż, jej brwi jednak powędrowały na moment w górę. Korzystając z tego, że szczęśliwy tatuażysta zabrał się za wybieranie wzoru, Brenna uniosła lekko różdżkę i spojrzała pytająco najpierw na nią, potem na Prewetta, czekając, czy zasygnalizuje, że ma nie ogłuszać charłaka.
Bo nie, nie była na tyle wredna, żeby go wwalać w zrobienie sobie tatuażu. Ale kim była, aby zabraniać mu odrobiny zabawy? Poczekała więc grzecznie, co zadecyduje Vincent, a jeżeli postanowił, że jednak ten tatuaż chce, i nie dał po sobie poznać zmiany zdania nawet wtedy, kiedy igła wbiła się w jego ramię, to…
…kiedy tatuażysta zaczął, posłała Prewettowi łobuzerski uśmieszek i korzystając z tego, że właściciel skupił się na swojej sztuce, przemknęła do przejścia na górę, do mieszkań. Kevina jeszcze nie było, ale przecież mogła zacząć od przeszukania jego lokalu, prawda?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.