23.11.2023, 10:35 ✶
- Tak, dlatego tym razem wszędzie są frezje. Chociaż po prawdzie, uważam, że są bardziej eleganckie od czerwonych róż - oświadczył Darcy. Szczerze wierzył w swoje słowa, nawet jeżeli piętnaście minut temu pewnie nie dopatrywałby się żadnego szczególnego szyku we frezjach.
Oczywiście, zajął miejsce na kanapie obok Eunice. Chociaż kusiło go, by usiąść tuż koło niej, powstrzymał się ostatkiem woli, pozwalając, aby dzieliło ich kilkanaście centymetrów. Zapatrzył się na Malfoyównę, z trochę głupim wyrazem twarzy, i odwrócił wzrok dopiero, kiedy pojawił się skrzat z tacą - z porcelanowym imbrykiem i filiżankami z porcelany (ze ślubnego kompletu matki, ale Eunice nie musiała znać pełnej historii tego serwisu...)
- Muszę ze wstydem przyznać, że pijam nieco za dużo kawy. Sama rozumiesz, kiedy już pisarza chwyci wena, ciężko oderwać się od maszyny do pisania, nie ma się wtedy głowy do jedzenia i spania, więc kawa jest zbawieniem - oświadczył po jakiejś sekundzie walki z samym sobą. Kusiło go, by znów skłamać, tym razem z premedytacją, że oczywiście, kocha herbatę, zawsze pija tylko herbatę i planuje w przyszłości otworzyć herbaciarnię, ale jednak nie chciał raczyć Eunice tak bezczelnym łgarstwem. Poza tym zdarzało się jej już widzieć go z filiżanką kawy w ręku. - Ale bardzo lubię napić się dobrej herbaty po południu, dobrze mieć trochę odmiany, prawda? - powiedział, dając skrzatowi znak, aby ulotnił się z butelką winą, by ją schłodzić, a sam z przyniesionych przez skrzata herbat wybrał tę, na którą zdecydowała się Eunice: wrzucił kulkę jaśminowej herbaty do naczynia i zalał ją wodą, aby powoli zaczęła się rozwijać.
- Czy chciałaś porozmawiać o czymś konkretnym? - zapytał, zwracając znów na nią nieco rozmarzone spojrzenie jasnych oczu. Tak naprawdę nie miało znaczenia, o czym chciała rozmawiać, a przynajmniej w to święcie wierzył, póki tutaj była, ale wypadało chyba okazać zainteresowanie, skoro miała od niego jakąś sprawę...
Oczywiście, zajął miejsce na kanapie obok Eunice. Chociaż kusiło go, by usiąść tuż koło niej, powstrzymał się ostatkiem woli, pozwalając, aby dzieliło ich kilkanaście centymetrów. Zapatrzył się na Malfoyównę, z trochę głupim wyrazem twarzy, i odwrócił wzrok dopiero, kiedy pojawił się skrzat z tacą - z porcelanowym imbrykiem i filiżankami z porcelany (ze ślubnego kompletu matki, ale Eunice nie musiała znać pełnej historii tego serwisu...)
- Muszę ze wstydem przyznać, że pijam nieco za dużo kawy. Sama rozumiesz, kiedy już pisarza chwyci wena, ciężko oderwać się od maszyny do pisania, nie ma się wtedy głowy do jedzenia i spania, więc kawa jest zbawieniem - oświadczył po jakiejś sekundzie walki z samym sobą. Kusiło go, by znów skłamać, tym razem z premedytacją, że oczywiście, kocha herbatę, zawsze pija tylko herbatę i planuje w przyszłości otworzyć herbaciarnię, ale jednak nie chciał raczyć Eunice tak bezczelnym łgarstwem. Poza tym zdarzało się jej już widzieć go z filiżanką kawy w ręku. - Ale bardzo lubię napić się dobrej herbaty po południu, dobrze mieć trochę odmiany, prawda? - powiedział, dając skrzatowi znak, aby ulotnił się z butelką winą, by ją schłodzić, a sam z przyniesionych przez skrzata herbat wybrał tę, na którą zdecydowała się Eunice: wrzucił kulkę jaśminowej herbaty do naczynia i zalał ją wodą, aby powoli zaczęła się rozwijać.
- Czy chciałaś porozmawiać o czymś konkretnym? - zapytał, zwracając znów na nią nieco rozmarzone spojrzenie jasnych oczu. Tak naprawdę nie miało znaczenia, o czym chciała rozmawiać, a przynajmniej w to święcie wierzył, póki tutaj była, ale wypadało chyba okazać zainteresowanie, skoro miała od niego jakąś sprawę...