• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing

[21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
23.11.2023, 15:19  ✶  

Piękny Leviathan o przystojnym licu potrafił na sobie nosić o wiele przyjemniejsze perfumy od tych, które na łuskach nosiły smoki - niebezpieczne stworzenia, które nie miały nad sobą żadnego Pana. I żadnego Pana zdawał się nie mieć nad sobą Rowle. Otulając się smoczym oddechem, tak jak teraz, pan tego domu, król tych lasów, marzyciel ikarowych skrzydeł i tęskniący za niebomorzem. Czy słońce nad nim panowało? Może choć księżyc? Czy była siła zdolna ujarzmić tego człowieka, czy był taki sam, jak te smoki - tak zakochany w wolności, że nie było w tym sercu miejsca na kogokolwiek innego? Oj było, było... Miłostka tam mieszkała, ale Laurent daleki był od poznania tych sekretów. Smakował i podziwiał więc to, co mu zaoferowano. Szukając swojego miejsca do odtrącenia ciężaru noszonego na ramionach nie chciał przyjmować dodatkowych i jednocześnie miał wrażenie, że jeśli wszedłby pod skórę Leviathana to nie potrafiłby obojętnie wyjść. Głupi, głupi selkie... nieświadom tego, że niektórych sekretów naprawdę nie powinno się poznawać. I nie powinno się o nich szeptać nawet od uszka do uszka czy nad szemrzącymi morzami rozkochanymi w niebie. Walia łączyła te dwa elementy i splatały je jak nieopamiętanych kochanków.

- Tylko wybranych, Piękny Smoku. - Słowa zamarły na krańcu jego rozchylonych warg jak obietnica. Że brakowało mu uroku? Brakowało mu co najwyżej charyzmy, ale na pewno nie uroku. Przynajmniej w mniemaniu samego Laurenta, który z przyjemnością tańczył do tego smoczego elementu, który rządził tym miejscem i wprowadzał dyrektywy do życia Leviathana. Czułościami można było obdarzyć każdego człowieka, ale nie do wszystkich się wracało. I nie wszystkimi było się zainteresowanym po tym razie, dwóch czy trzech. Spoglądał w oczy każdego teraz człowieka i zastanawiał się bardzo mocno jak to się działo, że nie ważne, jak bardzo się starał, skończył właśnie w tym punkcie. Owszem, z przyjaciółmi - a jednak całkiem sam. Patrzył w te zwierciadła duszy i zastanawiał się, jak ludzie to robili, że potrafili odnaleźć swoje miłostki i miłości wcale nie tracąc przy tym samego siebie. Jeden wieczór czy cała noc wydawały się dobrymi lekami tymczasowymi na samotność. Albo na zapomnienie, że skóra pokrywała się coraz mocniej łuskami.

- Nic się nie stało. - To był wierzchołek całej góry lodowej, która nic tylko w przeciągu ostatnich dni rosła i rosła. Nie zamierzał dać się pogrzebać w tym spotkaniu którejś z tych przytłaczających myśli, któremuś ze złych wydarzeń. Tak i niekoniecznie widział sens w ciągnięciu tego tematu, ale wcale nie miał za złe Leviathanowi, że zapytał. To przecież naturalne. Zresztą... miłe, bo mężczyzna wyglądał po prostu opiekuńczo. Otulało go to kokonem komfortu, przy którym się rozluźniał. - Na całe szczęście bardzo łatwo wybaczam. Szczególnie tym, którzy całują tak czule. - Jego wargi teraz drgnęły w lekko rozbawionym uśmiechu w przeciwieństwie do tym sprzed chwili, kiedy jego maska, dobra mina do złej gry, została nieprzyjemnie przejechana pazurami prostego pytania Rowle'a. Sparafrazowanie wcześniejszych słów mężczyzny przyszło mu bardzo łatwo. Jakoś same nasuwały się na myśl w akcie na jego przeprosiny. Niektórzy ludzie nie lubili okazywanego im współczucia. Rozumiał to - duma, honor, nie chcieli czuć się słabi, gorsi. Laurent nie miał takiego problemu. Czuł się źle wtedy, kiedy nie odczuwał emocjonalnej więzi z kimś, z kim rozmawiał. A ta nawiązała się z Leviathanem... tak po prostu. Jakby wcale nie dzieliły ich lata rozłąki.

- Chciałbyś mnie upić? - Jego twarz pojaśniała jak wiosenne słońce od tych słodkich propozycji, jakie płynęły z ust Leviathana i w delikatnym żarcie, jakiego się podjął. Selkie miały bardzo słabe głowy - Laurent nie był tu wyjątkiem. Mimo, że alkohol lubił, unikał go i co najwyżej na przyjęciach udawał, że coś pije. - Co najwyżej kawę, skoro proponujesz. - Aż mu zatańczyło na krańcu języka czysto wyuzdane, że alkohol nie sprawi, że będzie dla niego łatwiejszy. Bo już łatwiejszym być się nie dało. A może jednak dało? - Nie planujesz najpierw prysznica..? Może potrzebujesz pomocy z umyciem pleców? - Może gdyby ktoś go nie znał nawet by uwierzył w niewinność tych dwóch pytań przy jego aparycji. Może.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3042), Leviathan Rowle (1904)




Wiadomości w tym wątku
[21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Laurent Prewett - 13.10.2023, 14:42
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Leviathan Rowle - 21.10.2023, 23:30
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Laurent Prewett - 22.10.2023, 00:26
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Leviathan Rowle - 23.11.2023, 06:10
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Laurent Prewett - 23.11.2023, 15:19
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Leviathan Rowle - 02.12.2023, 06:25
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Laurent Prewett - 08.12.2023, 13:44
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Leviathan Rowle - 05.01.2024, 05:11
RE: [21.07.1972] Leviathan & Laurent | My own thing - przez Laurent Prewett - 06.02.2024, 13:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa