23.11.2023, 18:31 ✶
Sam po prawdzie nie przepadał za swoim kuzynem. Głównie dlatego, że gdyby chciał wiedzieć, co powiedziała jego ciotka, mógłby zapytać ją bezpośrednio. A Christopher nie miał cierpliwości do ludzi, którzy go nudzili lub denerwowali. Zdarzyło się mu nawet zażartować, oczywiście jeszcze za życia chłopaka, że zaręczyli Victorię nie z tym kuzynem: on może i nie byłby najlepszym z mężów, ale przynajmniej narzeczona zapewne interesowałaby go nieco bardziej niż własna matka.
Gdyby Christopherowi podetknięto pod nos perfumy pachnące pączkami i oświadczono, że ma być to zapach nowej kolekcji Rosierów, prawdopodobnie mimo młodego wieku doznałby zawału. Alternatywą byłoby zrobienie czegoś gwałtownego - na przykład posłanie w stronę delikwenta jakiejś klątwy i szybkie spaczenie duszy. Na szczęście nie było z tym aż tak źle.
- Cieszę się, że się ze mną zgadzasz - odparł, odkładając próbkę z powrotem do książki. Rzecz jasna nie miał wątpliwości, że ma rację, ale zawsze pozostawał argument pt. "nie jesteś kobietą", więc dobrze było mieć kobiecą opinię na podparcie swojego zdania. - Większość z nich, niestety. Spójrz na ten. Mam nieodparte wrażenie, że pachnie zupełnie jak ciasto waniliowe z budyniem.
Wyciągnął kolejny kawałek materiału ku Lestrange. Może nie był tu obiektywny, ponieważ wczoraj jadł dokładnie taki deser, ale...
- Nawet jeżeli przyjmiemy, że wanilia to elegancki zapach, niezbyt rozumiem, dlaczego miałaby kojarzyć się z latem? - stwierdził, kręcąc głową, po czym sam sprawdził następną próbkę, po którą wcześniej nie miał okazji sięgnąć. - Tu jest trochę lepiej. Główny zapach to lawenda, poza tym chyba jeszcze werbena i paczula? Chociaż muszę przyznać, że sam nigdy nie byłem wielbicielem woni lawendy, zdaje mi się za ciężka - oświadczył, przekazując materiał ku Victorii. Jak zawsze, skupiał się na swojej pracy na tyle, że prawie zaskoczyła go jej odpowiedź na pytanie, i potrzebował dwóch sekund, aby zrozumieć, o czym kobieta mówi.
- Na statku? Obawiam się, że nie słyszałem o żadnych statkach.
Nie pracował w końcu w Ministerstwie Magii. Prasę śledził, owszem, ale głównie pod kątem najważniejszych wydarzeń oraz tych, które go interesowały - czyli towarzyskich.
- Mówiąc szczerze, całkowicie skupiam się na szykowaniu jesiennej kolekcji, a raczej chciałbym się na tym skupić, ale... to - powiedział i machnął ręką w stronę próbek zapachów, z nieco zniesmaczoną miną, jakby chciał podkreślić, że jest to coś okropnego, co odciąga go od codziennej pracy. - Jeżeli chcesz, możemy przejść do mojej pracowni, pokażę ci dwa projekty. Tylko pamiętaj, nikomu ani słowa: dotąd nie oglądał ich nikt poza mną, Merkurią i naszymi asystentami.
Lestrange chciał jednak w końcu namówić do udziału pokazu, wypadało więc jej zademonstrować, jakie kreacje miały pojawić się na scenie.
Gdyby Christopherowi podetknięto pod nos perfumy pachnące pączkami i oświadczono, że ma być to zapach nowej kolekcji Rosierów, prawdopodobnie mimo młodego wieku doznałby zawału. Alternatywą byłoby zrobienie czegoś gwałtownego - na przykład posłanie w stronę delikwenta jakiejś klątwy i szybkie spaczenie duszy. Na szczęście nie było z tym aż tak źle.
- Cieszę się, że się ze mną zgadzasz - odparł, odkładając próbkę z powrotem do książki. Rzecz jasna nie miał wątpliwości, że ma rację, ale zawsze pozostawał argument pt. "nie jesteś kobietą", więc dobrze było mieć kobiecą opinię na podparcie swojego zdania. - Większość z nich, niestety. Spójrz na ten. Mam nieodparte wrażenie, że pachnie zupełnie jak ciasto waniliowe z budyniem.
Wyciągnął kolejny kawałek materiału ku Lestrange. Może nie był tu obiektywny, ponieważ wczoraj jadł dokładnie taki deser, ale...
- Nawet jeżeli przyjmiemy, że wanilia to elegancki zapach, niezbyt rozumiem, dlaczego miałaby kojarzyć się z latem? - stwierdził, kręcąc głową, po czym sam sprawdził następną próbkę, po którą wcześniej nie miał okazji sięgnąć. - Tu jest trochę lepiej. Główny zapach to lawenda, poza tym chyba jeszcze werbena i paczula? Chociaż muszę przyznać, że sam nigdy nie byłem wielbicielem woni lawendy, zdaje mi się za ciężka - oświadczył, przekazując materiał ku Victorii. Jak zawsze, skupiał się na swojej pracy na tyle, że prawie zaskoczyła go jej odpowiedź na pytanie, i potrzebował dwóch sekund, aby zrozumieć, o czym kobieta mówi.
- Na statku? Obawiam się, że nie słyszałem o żadnych statkach.
Nie pracował w końcu w Ministerstwie Magii. Prasę śledził, owszem, ale głównie pod kątem najważniejszych wydarzeń oraz tych, które go interesowały - czyli towarzyskich.
- Mówiąc szczerze, całkowicie skupiam się na szykowaniu jesiennej kolekcji, a raczej chciałbym się na tym skupić, ale... to - powiedział i machnął ręką w stronę próbek zapachów, z nieco zniesmaczoną miną, jakby chciał podkreślić, że jest to coś okropnego, co odciąga go od codziennej pracy. - Jeżeli chcesz, możemy przejść do mojej pracowni, pokażę ci dwa projekty. Tylko pamiętaj, nikomu ani słowa: dotąd nie oglądał ich nikt poza mną, Merkurią i naszymi asystentami.
Lestrange chciał jednak w końcu namówić do udziału pokazu, wypadało więc jej zademonstrować, jakie kreacje miały pojawić się na scenie.