• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn

[17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn
Ćma
So here we are reinventing the wheel
Ambition tearing out the heart of you,
Carving lines into you
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Smukła, dość wysoka jak na kobietę (172cm), niewyróżniająca się z tłumu. To co zapamiętasz po kilkusekundowej migawce, to jej ciemne włosy i jasne oczy. Jakiego koloru? Tutaj już poeci i ewentualni adoratorzy mogą się popisać, my sobie nie będziemy tym głowy zawracać. Włosy, naturalnie przypominające puchową szopę, ujarzmia zaklęciami wygładzającymi. Niewielu wie, że jest pół-człowiekiem pół-pudlem, bo ten rytuał pielęgnacyjny odprawia już od 10 roku życia (dziękuję ci, świętej pamięci mamo!!) W półmroku całkiem ładna, ale dużo traci w starciu z bezlitosnym słońcem. Ujawni sińce pod oczyma i bladą, nawet trochę szarą cerę. Czasami nakreślą się na licu jakieś inne kolory, ale musiałbyś kazać jej się przebiegnąć, albo porobić kilka pajacyków (może też wtedy zemdleć, więc to ryzykowna gra). Nie potrafi ubrać się stosownie do okazji. Jeżeli widzisz ją paradującą w drogiej, czarodziejskiej szacie i długich kolczykach, to całkiem prawdopodobne, że nie idzie na randkę, ale po ziemniaki na ryneczku. Głos ma raczej niższy, niż wysoki, ale wyjątkowo młody, trochę nawet dziecinny. Uśmiecha się często, ale raczej nie do ludzi. Trochę ekscentryczna, może nawet dziwna, ale JESZCZE nie świr, którego omija się okrągłym łukiem. Zawsze pachnie wiśnią. Prawdziwą czy jakimś syntetykiem magicznym, nikt nie jest w stanie stwierdzić.

Septima Ollivander
#1
24.11.2023, 02:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2023, 00:37 przez Septima Ollivander.)  
Chyba każda żywa istota posiadająca wrodzony, nienaruszalny instynkt wiedziała, iż nowo odkrytego, żarzącego płomienia nie powinno się po raz kolejny dotykać. Nie kiedy już poparzył, zostawił chropowaty pęchęrz i długo gojącą się bliznę, która fantomowo pulsowała i dawała o sobie znać nawet lata później.
Być może Septima nie będąc już szczenięciem, ani nie posiadając psiej matki, która by nauczyła, nawarczała i wskazała na siniaka, nie miała szans uczyć się na błędach. A może była dużo głupsza niż każdy podejrzewał, bo kto tak naprawdę, nie będąc czarodziejeman-animagiem, tak często myślał o sobie jak o psie?
Nie była jednym z nich jak bardzo nie próbowała się upodobnić do nijakich, obitych na purpurę facjat bandziorów z Nokturnu, to nie potrafiła. Jej oczy migotały żywo, z dziecięcą, komicznie naiwną ciekawością wędrując po wystawach mijanych sklepów. Z paranoją wbitą w obramowanie źrenic, oglądała się co chwila za siebie, dygając jak osika na wietrze, gdy tylko nieznajomy cień majaczył gdzieś w kącie jej oka. Włosy zawsze ładnie ułożone, buciki wypastowane, kogo ona próbowała oszukać?
Ale... cholera, mogłaby być takim zbitym psem – niejednokrotnie, i to ze wstydem, pomyślała. Urodzonym pod złym ascendentem, pod przeklętą i upadłą gwiazdą bez przeznaczenia oraz przyszłości. Skrytą w cieniu przepełnionych rynien, pogrzebaną w krętych, plugawych alejkach, z których czarna magia i czarne intencje wylewały się na bruk jak atrament.
Nie wyruszyła na Nokturn bez celu. Pomimo propozycji Leviego, wciąż szukała chętnego na podróż po upragnione drewno z Korei. Chętny nie był co prawda najlepszym słowem, bowiem była to fucha całkowicie odpłatna, ale Ollivanderówna lubiła fantazjować, że wszyscy nieszczęśnicy, którzy podejmowali się jej zleceń, robili to również z powołania i nobliwego pragnienia wspierania jej snycerskich badań. Koneksje w tym świecie przychodziły i odchodziły, ale od pewnego czasu trafiał jej się wyjątkowy towarzyski niefart, z którym nie do końca wiedziała jak sobie poradzić. Tylko dziś pocałowała aż dwie klamki na trzy ze swojej listy i nie była pewna czy drzemało jeszcze w niej dostatecznie dużo motywacji, aby robić podchody do trzeciej rundy. Ostatniego nazwiska na liście była akurat najmniej pewna; mężczyzna dużo używał i ostatni raz, widząc go przelotnie na ulicy, zdawał się mamrotać w amoku do siebie. Nie żeby był to ewenement na Nokturnie, absolutnie nie był, ale Timmy od szaleńców trzymała się z daleka, co znacznie uszczuplało pulę talentów, z której mogła korzystać.
Mówiąc o szaleńcach, nie umiała wykorzenić nachalnej, powielającej się myśli, przesiąkającej na wskroś niepokojem, że ktoś od pewnego czasu ją śledził, a przynajmniej kroczył tymi samymi ścieżkami co ona. Obejrzała się za siebie, łapiąc spojrzenie z niepokojąco wysoką postacią brodacza. Mokre od potu kosmyki w kolorze świńskiej skóry, oblepiały mu czoło, zahaczając niedbale o grube brwi i oczy. Jego wargi wygięły się w niepełnym uśmiechu.
Ahaha dzień dobry, jaka śliczna
Usłyszała, czując jak mrozi ją w kościach. Niczym żołnierz w koszarach, zupełnie na sztywno, odwróciła się pospiesznie, i ruszyła przed siebie, szorując przy tym pantofelkami po chodniku.
Jeden skręt. Drugi skręt. Kolejna uliczka, a kroki nie przepadały w nicości; słyszała, że tuptanie przyspieszyło, a głos mężczyzny przywoływał ją do siebie nieusłyszalnymi słowami. Serce chciało wyrwać się z piersi, ale rezon umysłu nakazywał trzeźwość i skupienie w znalezieniu drogi ucieczki. Kilka kroków dalej ujrzała przed sobą szyld zakładu, do którego bez zbędnego rachunku za i przeciw, od razu się wsunęła. 
Prowadziła rozgorączkowane dialogi spojrzeń z przedmiotami, na pierwszy rzut oka, kaletniczego zakładu, szukając ludzkiej obecności. Miejsce było otwarte, a więc zakładała, że pracownik, tudzież właściciel wyłoni się z zapyziałego konta i odstraszy natarczywca.
— Dzień dobry? — zawołała nerwowo, wchodząc głębiej, starając odsunąć się od drzwi wejściowych jak najdalej mogła.
W środku mogła zastać wszystko. Albo wybawienie, albo kąpiel pod rynną ze ściekami, ale przecież była świadoma tego ryzyka, prawda?

@Esmé Rowle
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (1974), Septima Ollivander (1155)




Wiadomości w tym wątku
[17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn - przez Septima Ollivander - 24.11.2023, 02:10
RE: [17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn - przez Esmé Rowle - 26.11.2023, 09:21
RE: [17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn - przez Septima Ollivander - 04.12.2023, 02:24
RE: [17.06.72] Septima i Esmé | Nokturn - przez Esmé Rowle - 23.01.2024, 23:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa