16.11.2022, 21:29 ✶
Kilka kieliszków szampana później rozmawiało im się może nie zgrabniej, ale na pewno luźniej. Nie chciał zrobić z siebie jakiegoś pijaka, więc zachował umiar. Zresztą, nie miał zbyt mocnej głowy i nikomu raczej nie chciałby tego pokazywać.
- To tak jakby Brenna dobrała nas perfekcyjnie. – dokończył za nią z uśmiechem. Wracając myślami do Zeneidy zerknął przed siebie, za siebie i na boki, aby ja zlokalizować. Przy okazji zauważył kogoś, kogo mógł się nie spodziewać, a jednak był zaskoczony.
Geraldine wyglądała jak… jak nie ona. To nie tak, że nie pasowało mu jak biegała po kolana w błocie albo nurkowała za dziwnymi stworzeniami w zachwaszczonym i zamszonym stawie. Po prostu wyglądała inaczej i nie mógł od niej na chwilę oderwać wzroku. Zorientowawszy się w porę, że pora na to, aby się odezwał, zwrócił całą uwagę na swoją partnerkę.
- Kojarzę ją skądś, ale… właściwie to nieważne. Pewnie to pierwszy i ostatni raz jak się widzimy. – wymsknęło mu się jego bycie prostolinijnym. Taka była prawda. Pewnie była jakąś bogatą siksą ta cała Zeneida. Wnosił po wyniosłości.
- Próbowałaś może mu się odcisnąć? – zadał na pozór niewinne pytanie. Nie wiedział jaka zażyłość była między Norą a Alastorem. – Wiesz, jakieś wysmarowanie miotły… - gównem, chciał dodać, ale powstrzymał się w porę. - …masłem. – Tak. Masłem. Totalnie. Masłem go w tę miotłę. A masła powinna mieć pod dostatkiem, w końcu prowadzi cukiernię.
- Prawdę powiedziawszy, to jeszcze bym coś przez przypadek wygrał i musiał się zadłużyć. – odparł przechylając kieliszek, tym razem rozsądnie.
- To tak jakby Brenna dobrała nas perfekcyjnie. – dokończył za nią z uśmiechem. Wracając myślami do Zeneidy zerknął przed siebie, za siebie i na boki, aby ja zlokalizować. Przy okazji zauważył kogoś, kogo mógł się nie spodziewać, a jednak był zaskoczony.
Geraldine wyglądała jak… jak nie ona. To nie tak, że nie pasowało mu jak biegała po kolana w błocie albo nurkowała za dziwnymi stworzeniami w zachwaszczonym i zamszonym stawie. Po prostu wyglądała inaczej i nie mógł od niej na chwilę oderwać wzroku. Zorientowawszy się w porę, że pora na to, aby się odezwał, zwrócił całą uwagę na swoją partnerkę.
- Kojarzę ją skądś, ale… właściwie to nieważne. Pewnie to pierwszy i ostatni raz jak się widzimy. – wymsknęło mu się jego bycie prostolinijnym. Taka była prawda. Pewnie była jakąś bogatą siksą ta cała Zeneida. Wnosił po wyniosłości.
- Próbowałaś może mu się odcisnąć? – zadał na pozór niewinne pytanie. Nie wiedział jaka zażyłość była między Norą a Alastorem. – Wiesz, jakieś wysmarowanie miotły… - gównem, chciał dodać, ale powstrzymał się w porę. - …masłem. – Tak. Masłem. Totalnie. Masłem go w tę miotłę. A masła powinna mieć pod dostatkiem, w końcu prowadzi cukiernię.
- Prawdę powiedziawszy, to jeszcze bym coś przez przypadek wygrał i musiał się zadłużyć. – odparł przechylając kieliszek, tym razem rozsądnie.