25.11.2023, 12:39 ✶
– Zawsze wiedziałem, że masz dobry gust – pochwalił ją Christopher, kiedy porównała „zapach ciasta waniliowego z budyniem do „drożdżówki”. – A potem ludzie mówią, że przesadzam, kiedy narzekam na pracowników – dodał, kręcąc głową.
Christopher nigdy nie był w żadnym mugolskim domu i nie miał pojęcia, jak pachną ich odświeżacze powietrza. Kiedy Victoria wyjaśniła z czym kojarzy się jej zapach, który jej podsunął, Rosier wzdrygnął się lekko i odrzucił materiał tak, jakby nagle zaczął parzyć go w palce. Ekskluzywna kolekcja Domu Mody Rosier miałaby pachnieć jak… jak mugolska toaleta?! Była to wizja tak przerażająca, że natychmiast wzbudziła w nim ochotę wręczenia asystentce, która przyniosła tę książkę wymówienia. Najlepiej ze skutkiem natychmiastowym.
– Obawiam się, że nie ma tu żadnych cięższych perfum. Takich chciała unikać matka i w tym wypadku się z nią zgadzam, lato kojarzy się z lekkością. Zdecydowanie wolałbym jednak coś kwiatowego i najlepiej nie pachnącego mugolską toaletą, ale niewykluczone, że mam za wysokie wymagania – oświadczył z miną, która wyraźnie świadczyła o tym, że wcale nie uważa, aby te wymagania były za wysokie. – A ty, Victorio, jaki zapach kojarzysz z latem? – zapytał, zatrzaskując nieszczęsną książkę z próbkami i kierując się do wyjścia, by przeprowadzić Lestrange do swojej pracowni. Zmarszczył lekko jasne brwi, kiedy wspomniała o „statku widmo”, ale hasło nie wywołało w jego głowie żadnych skojarzeń.
– Nikt o tym nie wspominał, a jeśli pisali coś w prasie, musiałem to przegapić. Większość moich klientek ostatnio przeżywała raczej zestawienia z Czarownicy, oczywiście obsmarowując niemożliwie osoby, które się w nich znalazły… Słusznie zresztą, widać z góry, że to mało rzetelne artykuły – oświadczył, kierując się do pomieszczenia, w którym pracował.
Było to duże pomieszczenie, z dużymi oknami, zaklętymi tak, by z zewnątrz nie dało się zajrzeć do środka, ale jemu zapewniały dużo światła. Podzielono je niejako na dwie części – w jednej stało biurko oraz blaty, ustawione w kształt litery L, a na nich widać było mnóstwo szkicowników, rysunków, przyborów do malowania, a także różnego rodzaju próbki materiałów. Ścianę za nimi zalepiały rysunki, ale także zdjęcia i okładki magazynów. Na dwóch czy trzech był sam Christopher, zdarzył się jakiś męski płaszcz, ale większość przedstawiała suknie albo kobiety w tychże sukniach.
Druga część sali, teraz oddzielona specjalną zasłoną, którą Christopher ściągnął za pomocą zaklęcia, służyła mu do pracy „na żywo”. Tu był regał, manekiny, wieszaki, na których wisiały ubrania, przepierzenie, stołki i skrzynia. Rosier wyciągnął różdżkę i machnął nią, a zza przepierzenia „wyjechały” dwa manekiny. Na obu znajdowały się jeszcze nie ukończone w pełni suknie. Jedna z nich, nieomal już ukończona miała barwę głębokiego granatu, a dół spódnicy pokrywał wzór w kształcie kwiatów wrzosu, który potem piął się w górę, by pokryć część gorsetu. Był to projekt prosty i elegancki, w odróżnieniu od drugiego. Druga suknia płonęła czerwienią i złotem, zdobiona w ognisty wzór.
– Nad tą drugą jeszcze pracuję: to suknia, którą na pewno nie każda kobieta będzie mogła założyć, ale wszak właśnie takie suknie są najpiękniejsze. Ta pierwsza ma być Spokojem, ta druga Odwagą lub Miłością, nie zdecydowałem jeszcze. Mam też projekt jeszcze jednej, zdobionej jesiennymi liśćmi, ale na razie chcę dokończyć te, nim zabiorę się do trzeciej. Merkuria, z tego, co mi wiadomo, planuje na pewno Nieustępliwość.
Christopher nigdy nie był w żadnym mugolskim domu i nie miał pojęcia, jak pachną ich odświeżacze powietrza. Kiedy Victoria wyjaśniła z czym kojarzy się jej zapach, który jej podsunął, Rosier wzdrygnął się lekko i odrzucił materiał tak, jakby nagle zaczął parzyć go w palce. Ekskluzywna kolekcja Domu Mody Rosier miałaby pachnieć jak… jak mugolska toaleta?! Była to wizja tak przerażająca, że natychmiast wzbudziła w nim ochotę wręczenia asystentce, która przyniosła tę książkę wymówienia. Najlepiej ze skutkiem natychmiastowym.
– Obawiam się, że nie ma tu żadnych cięższych perfum. Takich chciała unikać matka i w tym wypadku się z nią zgadzam, lato kojarzy się z lekkością. Zdecydowanie wolałbym jednak coś kwiatowego i najlepiej nie pachnącego mugolską toaletą, ale niewykluczone, że mam za wysokie wymagania – oświadczył z miną, która wyraźnie świadczyła o tym, że wcale nie uważa, aby te wymagania były za wysokie. – A ty, Victorio, jaki zapach kojarzysz z latem? – zapytał, zatrzaskując nieszczęsną książkę z próbkami i kierując się do wyjścia, by przeprowadzić Lestrange do swojej pracowni. Zmarszczył lekko jasne brwi, kiedy wspomniała o „statku widmo”, ale hasło nie wywołało w jego głowie żadnych skojarzeń.
– Nikt o tym nie wspominał, a jeśli pisali coś w prasie, musiałem to przegapić. Większość moich klientek ostatnio przeżywała raczej zestawienia z Czarownicy, oczywiście obsmarowując niemożliwie osoby, które się w nich znalazły… Słusznie zresztą, widać z góry, że to mało rzetelne artykuły – oświadczył, kierując się do pomieszczenia, w którym pracował.
Było to duże pomieszczenie, z dużymi oknami, zaklętymi tak, by z zewnątrz nie dało się zajrzeć do środka, ale jemu zapewniały dużo światła. Podzielono je niejako na dwie części – w jednej stało biurko oraz blaty, ustawione w kształt litery L, a na nich widać było mnóstwo szkicowników, rysunków, przyborów do malowania, a także różnego rodzaju próbki materiałów. Ścianę za nimi zalepiały rysunki, ale także zdjęcia i okładki magazynów. Na dwóch czy trzech był sam Christopher, zdarzył się jakiś męski płaszcz, ale większość przedstawiała suknie albo kobiety w tychże sukniach.
Druga część sali, teraz oddzielona specjalną zasłoną, którą Christopher ściągnął za pomocą zaklęcia, służyła mu do pracy „na żywo”. Tu był regał, manekiny, wieszaki, na których wisiały ubrania, przepierzenie, stołki i skrzynia. Rosier wyciągnął różdżkę i machnął nią, a zza przepierzenia „wyjechały” dwa manekiny. Na obu znajdowały się jeszcze nie ukończone w pełni suknie. Jedna z nich, nieomal już ukończona miała barwę głębokiego granatu, a dół spódnicy pokrywał wzór w kształcie kwiatów wrzosu, który potem piął się w górę, by pokryć część gorsetu. Był to projekt prosty i elegancki, w odróżnieniu od drugiego. Druga suknia płonęła czerwienią i złotem, zdobiona w ognisty wzór.
– Nad tą drugą jeszcze pracuję: to suknia, którą na pewno nie każda kobieta będzie mogła założyć, ale wszak właśnie takie suknie są najpiękniejsze. Ta pierwsza ma być Spokojem, ta druga Odwagą lub Miłością, nie zdecydowałem jeszcze. Mam też projekt jeszcze jednej, zdobionej jesiennymi liśćmi, ale na razie chcę dokończyć te, nim zabiorę się do trzeciej. Merkuria, z tego, co mi wiadomo, planuje na pewno Nieustępliwość.