25.11.2023, 12:40 ✶
Rodolphus również określiłby siebie jako dżentelmena. Dobrze wychowany od małego, postępowy, oczytany i inteligentny - taki kreował obraz wokół siebie. Dbał o kobiety, które napotykał na swej drodze, lecz nie tylko na pokaz, ale i uważał, że staroświeckie myślenie jakoby kobiety powinny siedzieć tylko w kuchni i nie mieć prawa głosu, to przeżytek do zlikwidowania. I mimo iż sam miał niedługo wziąć udział w zaaranżowanym małżeństwie, kochał Bellatrix całym sercem. Gdy rodzice poinformowali ich o swej decyzji, najpierw zapytał ją o zdanie. Liczył się z nią tak, jak z nikim innym. I to właśnie myśl o Bellatrix sprawiła, że wstąpiły w niego nowe siły a w żyłach zapłonęła adrenalina. Przecież robił to między innymi dla niej. Widząc przed sobą scenę, której był świadkiem, w jego oczach zapłonął gniew. Jeżeli to spierdolą, nigdy jej nie zobaczy. A on nie pozwoli szlamie zniszczyć swojego życia - właśnie dlatego tacy jak oni powinni być utylizowani od razu po urodzeniu. Albo najlepiej żeby mugoli chowało się jak krowy, by kontrolować populację.
Mówi się, że na reakcję człowiek ma około 2 sekund. Tristan był wysportowany, ale podobnież taki był Rolph. Na dodatek Rodolphus miał przewagę, ponieważ pierwszy ruch, który zauważył, to było kopnięcie w stolik, a nie atak na niego bezpośrednio. Widząc unoszące się ręce, Rodolphus szarpnął ręką z różdżką w tył, by wyszła poza zasięg Warda, a następnie szarpnął mugolaka za włosy, chcąc wywołać u niego kolejną salwę bólu. Z różdżki na powrót wycelowanej w jego twarz wystrzeliły iskry, kapryśne narzędzie lub brak umiejętności młodego śmierciożercy uratowały Warda przed zaklęciem.
Rodolphus warknął i bez zastanowienia postanowił kopnąć Tristana w bok kolana, mocno i z całym impetem, wkładając w to cały swój gniew, który nim teraz władał.
Mówi się, że na reakcję człowiek ma około 2 sekund. Tristan był wysportowany, ale podobnież taki był Rolph. Na dodatek Rodolphus miał przewagę, ponieważ pierwszy ruch, który zauważył, to było kopnięcie w stolik, a nie atak na niego bezpośrednio. Widząc unoszące się ręce, Rodolphus szarpnął ręką z różdżką w tył, by wyszła poza zasięg Warda, a następnie szarpnął mugolaka za włosy, chcąc wywołać u niego kolejną salwę bólu. Z różdżki na powrót wycelowanej w jego twarz wystrzeliły iskry, kapryśne narzędzie lub brak umiejętności młodego śmierciożercy uratowały Warda przed zaklęciem.
Rodolphus warknął i bez zastanowienia postanowił kopnąć Tristana w bok kolana, mocno i z całym impetem, wkładając w to cały swój gniew, który nim teraz władał.