adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
Listopad tego roku zdawał się bardziej ponury niż każdy inny, jaki minął przed nim, a w oczach Brenny malował się czernią i szarością. I to mimo tego, że spadające z drzew liście jak zwykle były brązowe i szkarłatne, i że po kilku dniach deszczu oraz chłodu, słońce wyjrzało wreszcie zza chmur, a niebo było błękitne, jedynie tu i ówdzie usiane białymi smugami.
Minęło pięć dni, odkąd Voldemort ogłosił początek swojej wojny – pięć dni, odkąd Ida Moody wpadła do domu Brenny wraz z powiewiem jesiennego wiatru, pięć dni, odkąd pierwszy raz Brenna zajrzała do Strażnicy w Kniei. I mogłoby się wydawać, że nic się nie zmieniło ani w jej życiu, ani w świecie czarodziejów, może poza lekkim zamieszaniem, jakie zapanowało w Ministerstwie Magii, zwłaszcza w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
A jednak było jakoś inaczej.
Brenna stała przy jednej ze ścieżek, wiodących od centrum wioski do lasu. Przy domu, zamieszkiwanym przez rodzinę czarodziejów - a przynajmniej zamieszkiwanym przez taką od niedawna. Wiatr bawił się jej płaszczem, brązowymi włosami, szarpał gałęzie drzewa, rosnącego w ogródku, próbując zerwać z nich ostatnie, zbrązowiałe liście. Obróciła w dłoniach gazetę, numer Proroka Codziennego, i odruchowo wetknęła go za pazuchę, kiedy usłyszała czyjeś kroki, doskonale słyszalne, bo ścieżkę pokrywały zeschnięte liście, trzeszczące pod stopami. Ale gdy uniosła w tamtą stronę, nie zobaczyła żadnego mugola, którego mogłoby zadziwić ruchome obrazki na głównej stronie dziennika.
– Cześć, Leon – przywitała się, znów zwracając głowę z powrotem ku tabliczce, wywieszonej na bramie domu. Wskazała na nią palcem: znajdował się na niej napis SPRZEDAM oraz numer telefonu. – Chciałam zobaczyć, jak po ostatnich rewelacjach się mają Parkerowie, ale wygląda na to, że postanowili się wyprowadzić.
Pan Parker był czarodziejem mugolskiego pochodzenia, pani Parker mugolką, i mieli dwójkę małych dzieci: siedmioletnią czarodziejkę oraz, prawdopodobnie, dziesięcioletniego charłaka, bo chociaż do jego jedenastych urodzin nie pozostało wiele czasu, wydawał się nie okazywać żadnych oznak magii.
Najwyraźniej wizja „usuwania niegodnych” ich przeraziła. Bo sami byli niegodni w gruncie rzeczy pod każdym względem, jeśli szło o przekonania Voldemorta. Szlama, czarodziej poślubiający mugolkę, córka mugolaka i mugolki, charłak. Brenna nie była pewna, czy to dobrze, czy źle, że potraktowali potencjalne zagrożenie poważnie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.