Poszukiwanie samego siebie nie było mu obce. On również odbywał tę podróż w poszukiwaniu własnego ja, co było istotne przez wzgląd na to, że jednym z czynników definiujących jego życie była towarzysząca mu od urodzenia choroba. Drugi taki czynnik stanowiło dziedzictwo jego rodziny. Musiał znaleźć swoje miejsce w tym świecie, poza murami Hogwartu, który niebawem przyjdzie mu opuścić. Coś się skończy i coś się zacznie, a wszystkie przewidywania dotyczące jego przyszłości zweryfikuje życie. Po latach będzie mógł spojrzeć na siebie z perspektywy tego człowieka, którym jest obecnie i określić, czy wszystko potoczyło się tak jak miało się potoczyć, czy czuje się spełniony po tym jak został ukształtowany. Wszystkie lata w Hogwarcie postrzegał jak dotąd za najlepszy okres w swoim życiu. Zdołał wydostać się z klosza, pod którym zdawali się trzymać go rodzice, nawiązać pierwsze przyjaźnie, doświadczyć pierwszych zauroczeń i trochę poszaleć, bo chociaż nie stał się nagle okazem zdrowia, to pewne rzeczy mógł robić i chętnie korzystał z tego rodzaju swobody.
Przekroczył próg łazienki, niosąc ze sobą szlafrok, ręcznik oraz pozostałe przyrządy do kąpieli. Zamierzał wziąć prysznic. Leon, znający większość duchów w Hogwarcie, doskonale wiedział od zaprzyjaźnionych Krukonów i pozostałych przyjaciół o tym, że duch uczennicy rozmiłował się w podglądaniu chłopców podczas brania prysznica. Przekonał się o tym na własnej skórze i przez to wypracował sobie nawyk sprawdzania, czy Martha nie unosi się gdzieś w powietrzu i nie podgląda go pod prysznicem. Postrzegał to jako niekomfortowe dla siebie. Była w końcu duchem, nie należała do świata żywych. Przez swoje zainteresowanie duchami nieraz zastanawiał się nad tym, jak to możliwe, że w gronie wszystkich duchów Hogwartu znalazł się duch uczennicy. Jakoś tak się składało, że zawsze brakowało mu sposobności ku temu aby tego dowiedzieć się prawdy na jej temat.
Po pobieżnym rozejrzeniu się nie dostrzegł przeźroczystej sylwetki Marthy. Wstępując dalej, jego wzrok padł na nagiego chłopaka. W łazience rzecz najzupełniej zwyczajna, jednak on nie wyglądał jakby zamierzał brać prysznic. Przyglądał mu się znacznie dłużej, niż powinien był się przyglądać, dłużej niż wypadało to robić. Nie było to grzeczne zachowanie z jego strony, jednak ten uczeń nie zachowywał się grzecznie, tylko bardziej nieprzyzwoicie. Poczuł jak jego blade policzki zaczynają go piec, pokrywając się delikatnym rumieńcem. Przez bladość jego skóry on mógł wydawać się znacznie intensywniejszy niż w rzeczywistości. Interesował się dziewczynami i miał za sobą pierwsze zauroczenia, jednak tego typu sytuacja zdarzyła mu się po raz pierwszy. Trudno było mu oderwać spojrzenie. Udało mu się to osiągnąć na krótką chwilę.
Spoglądając z trudem w bok, jego spojrzenie padło na ścianę, za której rogiem kryła się Martha. Sam chciał schować się tym momencie za tym rogiem, jednak na to było już za późno. Jeśli nie został zauważony to z pewnością został usłyszany. Jeśli istniała taka możliwość, że jednak nie został zauważony ani usłyszany to przyłożył palec serdeczny do ust aby duch nie zdradził jego obecności i może wtedy uda mu się wycofać. To ja was zostawię. Przyjdę później, widocznie potrzebujecie chwili dla siebie.