Ona również się nie odzywała. Widziała, że jest nieswój, nie chciała zrobić, czy powiedzieć czegoś w nieodpowiedni sposób. Była przy nim, tak po prostu, aby czuł jej obecność. Wydawało jej się, że póki co to powinno wystarczyć, chociaż chyba nie do końca tak było. Dostrzegła nerwowość jego ruchów, gdy zdejmował zaklęcia ochronne. Dlaczego się tym wszystkim tak bardzo przejął? Naprawdę nie powinna o niczym wiedzieć, przecież nic złego się nie stało. Nikt nie wiedział, że ona wie. To nie powinno się wiązać z żadnymi konsekwencjami. Zakładała tak, bo właściwie to nie do końca wiedziała, co widziała. Posiadała niewiele informacji, mogła sobie dopowiedzieć różne historie do tego, co zobaczyła. Nie chciała jednak tego robić. Wierzyła, że Rolph opowie jej całą prawdę. Nie mieli przed sobą przecież żadnych tajemnic.
Znaleźli się w środku jego mieszkania. Znała je bardzo dobrze, przecież spędzali tu dużo czasu. Zaproponował alkohol. Mógł zauważyć jej pytający wzrok, bo wiedziała, że nie ma w zwyczaju raczyć się trunkami, które powodowały nietrzeźwość umysłu. Sama Trixie również raczej unikała wszelkich substancji, które mogły zakłócać jej myślenie. Zdarzało jej się jedynie wypić lampkę wina, czy dwie podczas różnych spotkań towarzyskich.
- Czerwone wino. - Skoro on zamierzał dzisiaj się napić, to miała zamiar mu towarzyszyć. Czerwone wino było zawsze jej pierwszym wyborem.
Wzięła w rękę kieliszek z winem i skierowała się posłusznie na kanapę, którą jej wskazał. Zastanawiała się, czy widziała go już kiedyś w podobnym nastroju i miała wrażenie, że nie, że to był pierwszy raz. Może sprawa o której wspominał, rzeczywiście była dużo bardziej niebezpieczna niż jej się wydawało? Upiła niewielki łyk wina, kiedy już posadziła swoje cztery litery na kanapie. - Właśnie nie do końca. - Odrzekła jeszcze, bo nie miała pojęcia, co właściwie się działo, przed czym chciał ją chronić?
- Nie trafię do Azkabanu, nigdy. - Powiedziała bardzo pewnym głosem. Nie zamierzała dać się złapać, jeśli w ogóle przyjdzie taka sytuacja. Nie obchodziło jej co zrobił, jeśli przyjdzie taka potrzeba, to ucieknie z nim daleko stąd. Bez względu na konsekwencje.
Widziała, że się o nią boi. Przymknęła oczy, kiedy przyłożył swoją dłoń do jej policzka. Sama zaczęła się martwić, bo nie miała pojęcia, co zrobił, że aż tak go to męczyło. - Oczywiście, możesz mieć pewność, że nikomu nic nie powiem. - W ogóle nie widziała nic złego, w tym, że ją o to prosi.